
W trakcie Światowego Kongresu CMIS świadectwa złożyło kilku członków instytutów świeckich. Paola B. (Włochy), María Rocío García i María Piedad A. (Hiszpania), Leena R. (Indie), Lina A. (Syria), Olama I. C. (Nigeria), Vicente S. (Kanada), Idalmys Nohey G. (Dominikana), M. Florencia M. (Argentyna), Landowsky (Polska) oraz Susan L. (Stany Zjednoczone).
Tekst wystąpienia przedstawiciela z Polski z ISChK męskiego
„Świeckie poświęcenie jest znakiem proroczym, który skłania do ukazywania miłości Ojca bardziej życiem niż słowami, do okazywania jej każdego dnia na drogach świata. Dzisiaj nie jest to tak bardzo czas przekonujących i poruszających przemówień, ale przede wszystkim czas świadectwa... Bądźcie świadkami, którzy przyciągają... Zachęcam was zatem do pogłębienia znaczenia i sposobu waszej obecności w świecie oraz do odnowienia w waszym poświęceniu piękna i pragnienia uczestniczenia w przemianie rzeczywistości” (Papież Franciszek, Przemówienie do CMIS, 2 lutego 2022 r.)
Wystąpienia świadków
Co dla mnie oznacza bycie świadkiem…
Odpowiedź
Dzień dobry, nazywam się Przemek jestem z Instytutu Świeckiego Chrystusa Króla. Pochodzę z Polski ze Szczecina.
Dla mnie bycie świadkiem oznacza przede wszystkim życie, które staje się czytelnym znakiem obecności Boga w codzienności. Jak przypomina Papież Franciszek, to nie jest już czas wielkich słów, ale czas świadectwa — takiego, które rodzi się w ciszy wierności, w prostocie dnia, w spotkaniu z drugim człowiekiem.
Jako osoba świecka konsekrowana w Instytucie Świeckim Chrystusa Króla odkrywam, że moje miejsce nie jest „obok świata”, ale głęboko „w świecie”. Moje poświęcenie nie oddziela mnie od rzeczywistości, lecz jeszcze bardziej mnie w nią zanurza — po to, by przemieniać ją od wewnątrz.
Bycie świadkiem realizuje się konkretnie w mojej pracy nauczyciela. Tam, gdzie często brakuje cierpliwości, staram się wnosić pokój. Tam, gdzie pojawia się chaos czy zagubienie młodych ludzi, chcę być obecnością, która nie ocenia, ale towarzyszy. Nie zawsze mogę mówić o wierze wprost, ale mogę ją pokazywać: w sposobie słuchania, w szacunku, w wymaganiu, które jest jednocześnie wyrazem troski.
Drugim ważnym miejscem mojego świadectwa jest posługa wolontariatu wśród ubogich, samotnych i cierpiących. Tam uczę się, że miłość Ojca najpełniej objawia się w bliskości — w byciu z kimś, kto często nie ma już nikogo. To są momenty, w których słowa naprawdę tracą znaczenie, a liczy się obecność, spojrzenie, czas.
Bardzo bliskie są mi słowa Giuseppe Lazzatiego naszego założyciela, który podkreślał, że świeccy są powołani do „uświęcania rzeczywistości od środka”. To zdanie jest dla mnie programem życia. Nie chodzi o nadzwyczajne dzieła, ale o wierność temu, co zwyczajne — przeżywane w sposób nadzwyczajny, bo z Bogiem.
Źródłem siły do takiego życia nie jestem ja sam. Czerpię ją przede wszystkim z Eucharystii — bo to tam uczę się miłości, która daje siebie do końca i bez zastrzeżeń. Medytacja Słowa Bożego pozwala mi na nowo patrzeć na rzeczywistość oczami Boga i odnajdywać sens także w trudnościach. Natomiast adoracja uczy mnie trwania — bycia przed Bogiem bez pośpiechu, w ciszy, która porządkuje serce i przywraca właściwe proporcje.
Dlatego bycie świadkiem rozumiem jako codzienną decyzję: by moje życie było bardziej „Ewangelią przeżywaną” niż „Ewangelią głoszoną”. To znaczy kochać konkretnie, służyć bez rozgłosu i być obecnym tam, gdzie Bóg mnie postawił.
Jeśli moje życie ma przyciągać — jak mówi papież — to nie siłą argumentów, ale światłem, które nie jest moje. I to jest moje najgłębsze pragnienie: aby przez moją zwyczajność ktoś mógł spotkać Boga.
