W Krakowie, w Centrum Jana Pawła II odbyło się w dniach 9 - 10 X 2018 Sympozjum Czterech Konferencji Życia Konsekrowanego pod hasłem "Jeśli nie płoniemy, nie zapalamy. Odnowić pasję dla Ewangelii".

Przybyli na nie przedstawiciele różnych zakonów żeńskich kontemplacyjnych, czynnych, męskich, a także reprezentanci wielu Instytutów Życia Konsekrowanego (19 osób) wraz z przewodniczącą CMIS p. Jolantą Szpilarewicz.

                                                                                                                                                                                                                                                                                                                              ''Wielość charyzmatów świadczy o pięknie życia konsekrowanego" - powiedział o. bp. Jacek Kiciński, klaretyn, przewodniczący Komisji ds. Życia  Konsekrowanego. Z kolei przedstawicielka Instytutu Miłosierdzia Bożego w czasie panelu młodych konsekrowanych mówiła: "Potrzebujemy siebie nawzajem i uzupełniamy się".

Potrzebna jest modlitwa w zakonach kontemplacyjnych, by móc radykalnie żyć ewangelią, być przezroczystym i autentycznym w świecie, pełnić funkcję proroka. Naszym charyzmatem jest być przezroczystym. Siostra Małgorzata Borkowska OSB podkreślała, że życie kontemplacyjne jest czymś więcej niż sposobem modlitwy. Jest sposobem życia, obejmuje jego całość, a więc i modlitwę i działalność. Pasja dla ewangelii to musi być coś o wiele więcej niż "łzy wzruszenia przy zapalonej świeczce".                         

Bogactwo treści sympozjum zawierają poniższe streszczenia wystąpień gości sympozjum. Wśród nich był abp Jose Rodrigez Carballo, sekretarz Kongregacji Instytutów Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego. Przybliżył on uczestnikom dokument Kongregacji "Młode wino, nowe bukłaki".

Homilia – ks. bp Jacek Kiciński (Eucharystia rozpoczynająca sympozjum)
„Prowadź mnie Panie swą drogą odwieczną” , byśmy płonęli Twoją miłością i zapalali innych. Konsekrowani, czyli wybrani i posłani, by żyć miłością Ojca.
Święty Paweł płonął i zapalał – „Już nie ja żyję, ale żyje we mnie Chrystus”.
Jak odnowić pasję dla Ewangelii…?
Ścierają się w nas dwie postawy: Marii i Marty. Marta to działanie, które jest usługiwaniem. Bardzo często to presja działania, presja głoszenia Ewangelii, ale  z drugiej strony pojawia się zmęczenie, brak czasu… Jezus ustawia hierarchię wartości. Działanie może prowadzić do rutyny, adoracja zawsze prowadzi do miłości. Istnieje nagląca potrzeba zatrzymania się, powrotu do Słowa, do Źródeł Wody Żywej. Trzeba usiąść przy stopach Jezusa i nacieszyć się Jego obecnością.
Pasja Ewangelii rodzi się na Eucharystii. Tu możemy zatrzymać się przy Słowie, przyjąć Miłość i mocą tej miłości zostać posłanym. Macie niepokoić świat miłością, macie być „ludźmi Obłoku”, zaczynem Bożej Miłości. Najważniejsze jest „duszpasterstwo obecności”.

Jeśli nie płoniemy, nie zapalamy – ks .bp Edward Dajczak
- Nie zapalisz serca od kartki papieru, człowiek zapala;
- Gdyby słowa, które przekazujemy były słowami Życia, wiara by kwitła;
- Klucz jest w Ewangelii  - przesłanie czynu , nie ideologii.
Po wniebowstąpieniu uczniowie schodzą na dół i czekają na to, co się stanie… Duch przychodzi i i wysyła ich. Ci, którzy byli połamani po śmierci Jezusa, stają się odważni – idą i głoszą. Dzisiaj jest bardzo  dużo słów, ale one nie działają…
Powinniśmy czekać na  światło – w ręku Pana jest początek działania. Ważne jest, żebyśmy się nie przejęli własną rolą. Nie bądźmy zakotwiczeni w strukturach, które są dzisiaj bezużyteczne. Trzeba bardzo słuchać Ducha Świętego. Gdzie jest klucz? W postawie czuwania. My wszyscy , bez wyjątku, jesteśmy w czasie przed Chrystusem, bo trzeba Go przyjąć – „Jezus jest moim Panem”. Zagubiliśmy coś bardzo ważnego- przestaliśmy walczyć o osobistą relację z Jezusem.
Ewangelizuję, czyli „prowadzę” do osobistego spotkania z Bogiem. Nie wystarczy mówić o Bogu. Należy „mówić” – „Chodź, pójdziemy do Jezusa”. W pierwotnym kościele było jasne przesłanie – głoszenie kerygmatu, by rozpocząć życie wiary.
„Zawsze tak było” – tłumaczymy się , broniąc niedopuszczalnej niezmienności. Nie chodzi o to, by nie żyć tradycją, ale trzeba szukać odpowiedniego języka przesłania. Żeby głosić Ewangelię, trzeba rozumieć człowieka. Nie wystarczy cytowanie ważnych słów, nie wystarczy cytowanie Ewangelii …
Potrzebujemy ciągłego odradzania, szukania znaków czasu – powtórnego narodzenia „z Ducha” (każdy otrzymał dar chrztu);  krzyczenia o światło Ducha, który nas wyrwie z Wieczernika.
Choćbyś zrozumiał  tylko jedno słowo z Ewangelii, zamień Je na życie. Słuchamy, ale nie słyszymy. Bądźmy ludźmi, którzy „odczytują świat” i zanoszą Chrystusa ludziom, a ludzi do  Chrystusa.
Kim jest dla mnie Chrystus? – „Ktoś, kto sprawił, że moje serce jest szczęśliwe”.

„Młode wino w nowych bukłakach” – ks. abp  Jose Rodriguez  Carballo
Jest taka pokusa, stara jak Kościół, by wlać nowe wino do starych bukłaków. Z pewnością to także pokusa dotycząca życia konsekrowanego. Wlać wino nowe tzn. nasze charyzmaty w stare bukłaki, czyli stare struktury.
Zbyt często miedzy konsekrowanymi słyszymy takie słowa: „Zawsze przecież tak robiłyśmy”. A mówi się tak tylko dlatego, że nie chcemy zmian. Zawsze tak robiłyście, ale kiedyś nie miałyście telefonów komórkowych – a teraz macie! Zmieniamy się wtedy, kiedy nam się podoba, ale kiedy nie chcemy zmian, mówimy; „Zawsze przecież tak robiłyśmy”. A potem szukamy w archiwach i okazuje się, że ten zwyczaj pochodzi sprzed dziesięciu lat…
Świat się zmienia, i Kościół też się musi zmieniać, jeżeli nie chce zostać tylko strażniczką murów i muzeów. Życie konsekrowane też musi się zmieniać, jeżeli nie chce zostać mumiami w tych muzeach, które wszyscy podziwiają, ale za którymi nikt nie chce iść. Należy wrócić do ducha naszych założycieli – ale nie chodzi o uprawianie archeologii. Nasze instytuty mają fantastyczne wino, ale te bukłaki, które zawierają wino ,nie manifestują piękna naśladowania Chrystusa w życiu konsekrowanym.
Ten dokument zajmuje się trzema tematami:
1.    Formacja.
2.    Autorytet.
3.    Życie braterskie we wspólnocie.
Powinniśmy bardzo uważnie przyglądnąć się tym trzem strukturom. Jeżeli nie będziemy się uważnie przyglądać, to mogą zostać starymi bukłakami.
Ad. 1.
 Formacja powinna być  integralna, tzn. należy brać pod uwagę wszystkie wymiary osoby ludzkiej , a szczególnie wymiar człowieczeństwa. Jeżeli nowicjusz, nawet jeżeli jest „święty”, nie zna takich słów jak: dziękuję, przepraszam, proszę, to lepiej, żeby został odsunięty od życia konsekrowanego.  Jesteśmy „uczuciowością” i „seksualnością” – te wymiary są dla osoby ludzkiej czymś konstytutywnym.
Musimy zwrócić szczególną uwagę na formację chrześcijańską np. powoli wprowadzać w brewiarz. Jeżeli nie doświadczymy, czym jest modlitwa, to nauczymy tylko recytacji brewiarza.
Zanim doprowadzimy do założyciela, czy założycielki musimy doprowadzić do Chrystusa. Jeżeli nie będzie spotkania z Chrystusem, to formacja będzie indoktrynacją,  bardzo sztywną formą.
Formacja musi być spersonalizowana, czyli zaadaptowana dla każdej osoby indywidualnie.
Formacja nie kończy się w momencie złożenia ślubów wieczystych. Potem zaczyna się formacja permanentna. Jeżeli nie dba się o formację  permanentną, to taka wspólnota nie ma prawa przyjmować nowych kandydatów.
W formacji bardzo  ważne jest rozeznanie – nie można faworyzować turystyki charyzmatycznej (przyjmowanie bez rozeznania – wszystkie drzwi są otwarte…)
Ad. 2.
Dokument przedstawia dwa typy autorytetu: model – „zrób to sam” (ja nie wtrącam się w twoje życie, ty nie wtrącasz się w moje).  Żyjemy spokojnie obok siebie; model – autorytaryzm. Żaden z nich nie jest modelem ewangelicznym.
Dokument daje jasny kierunek: służba autorytetu. Taki autorytet, który nie umożliwia wzrostu drugiej osobie,  nie jest ewangeliczny.
Ad. 3.
 Życie braterskie musi dać pierwszeństwo osobom, a nie strukturom. Nie jesteśmy numerami, ale osobami. Nie mamy tylko obowiązków, mamy również prawa. Jest potrzebne życie we wspólnocie w atmosferze dialogu. Należy stworzyć przestrzeń dla pytań – „chodźmy razem szukać prawdy”. Potrzebna jest komunikacja. Dzisiaj często komunikacja jest postawiona w służbie władzy. Kiedy we wspólnocie jest zbyt dużo rzeczy ukrytych dla „szefów”, to taka wspólnota nie funkcjonuje w prawdzie. Należy uczynić członków wspólnoty uczestnikami tego, co się dzieje. Nie rujnujmy nowego wina naszych charyzmatów strukturami, które niszczą i zaciemniają ich piękno. Papież Franciszek przypomina, że struktury powinny służyć charyzmatowi i misji instytutu.

Eucharystia – homilia
Ewangelia zawsze daje wolność. Modlitwa „Ojcze nasz” może stała się dla nas zwykłą recytacją. My jesteśmy synami i córkami – mamy zaangażować się w życie braterskie. W ten sposób budujemy Kościół. Uważajmy, by ta modlitwa nie zamieniła się w rutynę.
Nasze życie powinno być prorockie. Świat potrzebuje Jego Słowa. My mamy przekazać Jego Słowa. Musimy stać się sługami Słowa i dlatego trzeba mieć osobiste spotkanie z Panem w Słowie. Inaczej będziemy przekazywać ideologię. Kościół potrzebuje świadków. Musisz słuchać i głosić Jezusa.
W życiu konsekrowanym jest za dużo rutyny. Ważna jest nadzieja, radość oparta na Chrystusie i zakorzeniona w Nim. Zbyt wielu chrześcijan żyje w czasie Wielkiego Postu bez perspektywy Zmartwychwstania.

Przeszłość ma przyszłość – prorocki wymiar życia konsekrowanego – panel młodych konsekrowanych
1)    o. T. Macioszek
Często słyszy się, kiedy młody człowiek szuka swojej drogi życia, by iść za głosem serca, słuchać wewnętrznego głosu. Nie zawsze tak jest – czasami trzeba iść w ciemno i trzymać się Słowa Bożego (chciał być kapucynem – został redemptorystą). Trzeba pytać – Panie Jezu, co Ty chcesz…?
2)    s. urszulanka (katechetka)
Prorok  to ten, kto idzie tam, gdzie czasami nie chce iść… We współczesnym świecie najważniejsze jest by być i mówić o Jezusie językiem tych, do których idziemy. Ważne, byśmy szli za Jezusem, a nie przed Nim. Nadzieję daje Słowo Boże. Ono weryfikuje moją drogę.
3)    s. klauzurowa
Tajemnica owocności życia konsekrowanego tkwi w misji prorockiej . Ważna jest troska o słuchanie Słowa Bożego, a dopiero później pójście do ludzi. Szczególnie istotne  jest słuchanie Słowa we wspólnocie i dzielenie się Słowem.  To buduje wspólnotę, Duch Święty przemawia do wspólnoty. Jesteśmy dla siebie nawzajem prorokami   - ważne są drobne gesty, drobiazgi, uśmiech, spojrzenie. Wspólnota to okrąg – jedna osoba w niej pociąga wszystkie pozostałe.
4)    p. J. Opiela   - dyskrecja w byciu prorokiem
Mam żyć tak, by w ludziach wśród których jestem stać  się  znakiem zapytania – jeżeli przyjdą, to wtedy  głoszę kerygmat, mówię o Jezusie. Moim życiem świadczę o Nim. To jest duże wezwanie, wymagające odwagi. To są konkretne zadania w konkretnej sytuacji.

Podsumowanie – profetyczna rola życia konsekrowanego
- dać się palić temu ogniowi – płonąć to pozwolić na oczyszczenie, przetopienie. Ogień rozgrzewa, ale równocześnie oczyszcza – muszę się na to zgodzić. Jeżeli będę przetopiony, to będę prawdziwy.
- b. ważny jest ciągły powrót do pytania: „Panie, co chcesz?” ; potrzebna jest cierpliwość i pokora
- ważne jest, by żyć charyzmatem, żyć prosto, być przejrzystym

Wymiar kontemplacyjny życia konsekrowanego – s. Małgorzata Borkowska OSB  - tekst w całości na stronie:  www.zakony-zenskie.pl

 

Wspólnota jako miejsce terapeutyczne – o. Szymon Popławski OP( submagister studentatu), o. Krzysztof Pałys OP (duszpasterstwo powołań) - podzielenie się doświadczeniem i świadectwem:


I. o. Sz. Popławski :
„Niech nikt nie lekceważy Twojego młodego wieku (z Pierwszego Listu do Tymoteusza  4,12) W dominikańskiej tradycji  bardzo podkreślana jest wartość  słowa młodego brata.
Młodzi ludzie przychodzący do zakonu mają pragnienie osobistego kontaktu z Panem Bogiem  oraz doświadczenia prawdziwej wspólnoty – życia braterskiego. Dopiero później pojawia się pragnienie apostolstwa, działania… To jest oczywiste, bo w chrześcijaństwie na pierwszym miejscu pojawia się relacja i więź. Nie sposób mówić o życiu Ewangelią, jeżeli nasze relacje nie są wiarygodne w naszych wspólnotach.
Św. Augustyn na początku swojej drogi rozumiał ,że chrześcijaństwo to - ” Ja i Pan Bóg”, ale szybko się przekonał, że jest to droga donikąd. I potrzebował kolejnego nawrócenia, pojmując miłość jako relację.
Kościół to przede wszystkim wspólnota. Uczniowie po zmartwychwstaniu , tworzą wspólnotę osób poranionych, ale do takiej wspólnoty przychodzi Chrystus.  Św. Tomasz, którego nie ma na początku , też poznaje Chrystusa, ale we wspólnocie. Teraz  Chrystus też chce się objawiać w naszych poranionych wspólnotach. I to jest intuicja bardzo dominikańska. Charyzmat głoszenia we dwóch coraz bardziej się odnawia. Książka o życiu wspólnym - „Zapach pomarańczy” też została napisana przez nas dwóch.
Kiedy wspólnota zakonna nie uzdrawia?
Celem życia wspólnotowego nie jest poczucie się lepiej, tak jak nie jest to celem Sakramentu Pojednania. Zdrowa wspólnota często przynosi takie efekty, ale celem, korzeniem życia wspólnotowego jest zażyłość z Chrystusem. W naszym klasztorze we Włoszech znajduje się fresk Ostatnia wieczerza. Jeśli przeprowadzimy taki eksperyment, że  zasłonimy Chrystusa jako centralną postać, wtedy mamy kompletny chaos. To, co nas najbardziej łączy we wspólnocie to jest modlitwa, która nas gromadzi wokół Chrystusa. Wspólna modlitwa i wspólne głoszenie Ewangelii łączy braci najbardziej. Możemy mieć inne podejście do wielu spraw, ale gromadzimy się przy Chrystusie. Konstytucje dominikańskie mówią, że sprawowanie liturgii jest ośrodkiem, sercem całego naszego życia. Wszystko inne – rekreacje, wyjazdy… nabiera smaku, jeżeli jest korzeń, jeżeli jest rdzeń. Braterstwo bez Chrystusa jest towarzystwem wzajemnej adoracji.
Pierwszy kryzys wspólnotowy: denerwują mnie bracia i ja denerwuję innych. Wspólnota przetrwa, jeżeli będzie wspólnie kontemplować Chrystusa. Jednomyślność nie jest nigdy tym samym co jednakowość. Każdy z nas jest niepowtarzalny. Według Humberta wspólnota zakonna jest okrętem, załogę dobrał Chrystus. Serca jednoczą się w jednym celu.
To, co dzisiaj przeszkadza w budowaniu wspólnoty to samorealizacja. Nie mogę realizować swoich pasji, zainteresowań. Dla nas braci ważne jest, byśmy dojrzewali do braterstwa, żebyśmy działali w sposób bezinteresowny. Posłuszeństwo jest względnie proste wobec przełożonych, natomiast najtrudniejsze jest  posłuszeństwo wobec brata, który nic nie może zrobić w sensie karności, dyscypliny. Może się odwołać do mojej dobrej woli i do braterstwa. I to jest to posłuszeństwo – mycie nóg drugiemu człowiekowi,
Coraz częściej  przychodzą młodzi ludzie, którzy są niczym szklanki, ponieważ dzisiaj kruchość emocjonalna jest jeszcze większa. Jak uszanować  delikatność, kruchość, która jest faktem… Wspólnota czasami  wydaje się być takim suchym chlebem. Jest taka  opowieść  o bracie, który opuścił wspólnotę i spotkał Wędrowca.  On odsłonił mu  swoją szatę i  zakrwawione serce (Chrystus ) i mówi: ” jeżeli ten chleb jest dla ciebie za twardy, to zamocz go w Moim sercu”. Tak zrobił i wtedy  był w stanie przełknąć ten suchy chleb - to życie wspólne. Nie da się  zjeść tego suchego chleba, jeżeli on nie będzie realnie zamaczany we krwi Chrystusa. Męka – realne cierpienie, a jednocześnie męka Chrystusa prowadzi w stronę uzdrowienia w stronę zmartwychwstania.
I dlatego na  pytanie: czy wspólnota uzdrawia, kiedy nie uzdrawia, można odpowiedzieć, że wszystko jest ważne, ale najważniejsze, żebyśmy nie stracili celu, bo  możemy być super-specjalistami, znakomicie się realizować, ale to wszystko stanie się twardym chlebem, jeżeli  nie będziemy  go zamaczali  we krwi Chrystusa, w wspólnotowym spotkaniu z Jezusem.

II. o. K. Pałys
Papież w Adhortacji o Świętości pisze: „Boga widać w starszych zakonnicach, które się jeszcze uśmiechają”. Świętych można spotkać w osobach, które mimo krzyża są pogodzone z Bogiem. One promieniują spokojem. Mają w sobie wdzięczność. Ojciec Czesław Bartnik to starszy zakonnik, który się jeszcze uśmiecha… Na koniec przeprowadzonego z nim  wywiadu zapytano go , czy jest szczęśliwy. On się uśmiechnął i powiedział - „nie widać”? Potem zapadła cisza i poważnie powiedział: ” Bracia, tutaj na ziemi nie można być w pełni szczęśliwym”. I to mówi człowiek pełen wewnętrznej radości. Najbardziej jest wdzięczny Panu Bogu za to, że może służyć ludziom. I jak się mówi o zakonie, o wspólnocie, to nam się myli niebo z ziemią. Iluzją jest myślenie, że wszystkie moje braki będą zaspokojone we wspólnocie. Sama wspólnota nigdy nas  „nie wypełni” ,choćby składała się z najlepszych braci i sióstr. Pana Boga należy kochać w sposób nieograniczony, a ludzi ze świadomością ograniczeń.
Przez pięć  lat pracuję jako duszpasterz powołań.  Każdy kto przychodzi twierdzi, że przychodzi służyć Bogu i ludziom. W szczegółach jest  to jakiś wyidealizowany obraz życia zakonnego. My dominikanie jesteśmy mocno skażeni grzechem pierworodnym. Wszyscy chcą rządzić, nikt nie chce służyć. Bardzo łatwo kochać cały świat. Czego nas uczy życie wspólne? Codziennie na nowo przebaczać swoim braciom. Brak przebaczenia zabija życie wspólne. Nieważne jest z jakiego powodu się wstępuje, istotne jest z jakiego powodu się zostaje.
Jest taka opowieść… Zaraz po wojnie wstąpił pewien nowicjusz, bo nie miał co jeść. Magister odpowiedział, że może to prawda, ale teraz może zostać dla Jezusa. I był bardzo dobrym zakonnikiem. Kiedyś wszystko zostanie nam odebrane, jedynie co pozostaje, to relacja z Panem Bogiem. Reszta się kończy. Pokolenia się wymieniają. O. Badeni  w ostatnich dniach był zdany na braci i szybko się okazało ,na Kim on budował swoją wartość. Przepełniony był  wdzięcznością.  Jeżeli w miejsce Boga „włoży się” człowieka, choćby najbliższego, to ten człowiek nas zniszczy, jeśli wspólnotę, to też czeka nas spore rozczarowanie. Jedyne, co się liczy, to uczciwie prowadzone życie wewnętrzne.
Humor i wdzięczność. Jednym z powodów kryzysów we wspólnocie jest zanik wdzięczności. Błogosławiony Henryk Suzo powiedział takie mocne zdanie, że  narzekanie to modlitwa demonów. Z osobami, które przestały dziękować nie da się wytrzymać we wspólnotach. Można przyjąć  dwie postawy: starca – rozpamiętywanie tego, co minęło, albo postawa dziecka – kiedyś to będzie dobrze, a teraz można ponarzekać. Tylko tych dwóch postaw nie ma w chwili obecnej. Są tylko dwa momenty, w których można spotkać Boga: chwila obecna i chwila śmierci. Narzekanie to brak wiary, że Bóg działa w twoim życiu, W męskich wspólnotach w sposób szorstki okazujemy sobie miłość. Jeśli jakiś brat nadmiernie narzeka, to w subtelny sposób, nie wprost, poprzez humor się działa..  W naszej wspólnocie był brat, który narzekał. Na porannej kawie ktoś do niego powiedział: Bracie, jak ty zostaniesz wreszcie biskupem ,to mamy dla ciebie hasło biskupie – „Najgorsze jeszcze nie nadeszło” .To było tak absurdalne, że ten brat sam się zaczął z tego śmiać. Dobry humor, który nie poniża, nie jest cynizmem, bardzo przydaje się w życiu wspólnym. Takie osoby, które potrafią zażartować w kapitalny sposób rozładowują napięcie. W naszej wspólnocie mamy brata Piotra, który słynie z tego, że mało mówi,  ale jak już coś powie… Kiedyś prowadziłem pogrzeb w parafii. Byłem przygnębiony tym pogrzebem. Wracam do klasztoru, a brat Piotr pyta, czemu jestem taki przygnębiony…? Mówię,  że trudny pogrzeb, ludzie byli fizycznie, ale nie uczestniczyli we Mszy Świętej. On tak patrzy na mnie i mówi: rzeczywiście są takie pogrzeby, gdzie najbardziej aktywna osobą jest nieboszczyk . W tym momencie wszystko ze mnie zeszło. Na pewno macie takie osoby,  które obdarowane zostały darem humoru  -  pogoda ducha ma wartość terapeutyczną. Zakończę historią, która jest bardzo poruszająca. Usłyszałem ją od jezuitów. Podczas II wojny światowej  prowincjał udał do  obozu, aby spotkać uwięzionych braci, pokazać, że są dla niego ważni - odwaga olbrzymia… Nie jesteś mi obojętny. To nie tyle słowa, co przede wszystkim gest. Św. Tomasz mówił, że pokora, to dostrzeżenie dobra w drugim człowieku i ucieszenie się nim.
Może w zakonie nie żyje się łatwo, ale można w nim pięknie umrzeć. Nie chodzi o to, by siebie zrealizować, ale zrealizować swoje powołanie, czyli móc się zbawić. W ostatecznym rachunku i tak  liczy się to, co zbudowaliśmy między nami i Bogiem, a wszystko inne zostanie nam zabrane, ale sama wspólnota może dać do tego świetną przestrzeń.

Pytania i odpowiedzi:
- motywacje wstąpienia do wspólnoty - jeśli ktoś wstąpił dla błahego powodu, to jest ważne, że został dla Chrystusa. Jeden z braci mówił, że wstąpił do dominikanów, bo podobał  mu się Dominik Savio…
- motywacje mogą być mieszane,  dopiero w niebie okażą się jasne. Nie trzeba się bać mieszanych motywacji, które można nawet odkryć po ślubach wieczystych,  a także  krytykowania, że młodzi przychodzą z mieszanymi motywacjami, bo Bóg może się nimi posłużyć;
- najstarsi  mają dużą rolę we wspólnocie;
- jakość wspólnoty rozpoznaje się po tym, jak traktowani są najsłabsi w szerokim  pojęciu tego słowa;
- zdrowa wspólnota – czy potrafimy sobie ufać i przyjmować siebie w trudnościach.

„Media za klauzulą. W trosce o kulturę serca” – ks. K. Marcyński SAC
Co zagraża klauzurze serca w kontekście używania  mediów? Jak wzmocnić  serce? (nawet, jeżeli nie mamy mediów, w mediach żyjemy).
Klauzura – zamknięty  (łac.); klauzura służy skupieniu naszego  życia na Chrystusie. Dzisiaj życie w klasztorze zdecydowanie zmieniło się – zmuszeni jesteśmy do komunikacji za pomocą Internetu czy telefonów komórkowych i to sprawia, że na nowo musimy zastanowić się nad tym, czym jest klauzura. Symbolem klauzury są kraty lub drzwi z napisem: wstęp wzbroniony. Jak to się stało, że nawet ciężka klasztorna krata mediów nie zatrzymała? Jak to się stało, że musimy je uwzględniać w naszej zakonnej formacji? Media za klauzurę dostały się za pośrednictwem jej mieszkańców. W niektórych zgromadzeniach są one już naturalnym elementem życia codziennego, co więcej „przedłużeniem” habitu (mamy telefon komórkowy w kieszeni). Mamy cały świat w kieszeni… ta sytuacja zmusza do zastanowienia się nad pytaniem, czym dzisiaj, tak naprawdę , jest klauzura  ( zamknięcie)  po to, by otworzyć się na Boga i ludzi. Papież Franciszek prosi o wyjście na peryferie, na zewnątrz. Ale wychodzimy na zewnątrz z sercem pozostawionym w klauzurze, czyli przy Bogu.  
Dzisiaj media to środowisko życia. Wyszliśmy z naturalnego środowiska, bardziej doświadczamy świata przez media. Media to metafory życia realnego – reprezentacja rzeczywistości, sposób kodowania tego, co się dzieje. To środki wyrazu pokazujące,  jak mamy myśleć, czuć  i  odbierać konkretną rzeczywistość.
Choroby serca ( zagrożenia medialne dla klauzury serca), pojawiają się, gdy prowadzimy duchowo niehigieniczny sposób życia (m.in. zmęczenie, rutyna, ignorowanie głosu serca…):
1)    Zaburzenie rytmu serca – uzależnienie od Internetu  (rozwija się bardzo podstępnie – Internet – dobry sposób na odpoczynek, czasem atrakcyjniejszy od wspólnego bycia z braćmi, siostrami; zajęcie  czymś myśli, wypełnienie pustki, lżejsze przeżycie aktualnego cierpienia, smutku, zagłuszenie doświadczenia samotności, braku miłości, przyjaźni). Uzależnienie może zacząć się od czytania treści religijnych przydatnych w pracy…
2)    Niewydolność serca, czyli o pornografii.
3)    Nadciśnienie tętnicze –  sieć umożliwia drugie życie, podwójne życie (Twój świat – twoja wyobraźnia – rejestrując się na tej platformie możesz wykreować świat, jaki chcesz); mogę realnie prowadzić inne życie – odmienne od tego zakonnego; może być tak, że „ wprowadzam” kogoś  za klauzurę – rzeczywistość wirtualna wymaga tylko „przyzwolenia”.
Co daje zdrowie naszemu sercu?
1)    Pierwsza reguła wynika z jego natury – serce kocha - miłość jest podstawową regułą serca za klauzurą, w świecie, w życiu każdego człowieka - miłość realna, nie wirtualna. Używając mediów, szukajmy tego, co nas wzmacnia. Czy dbam o moje serce poprzez ćwiczenie  miłości?
2)    Odpowiednia dieta - jesteś tym co zjesz… reguła ta odnosi się również do treści medialnych
- wszystko, co „wchodzi w nas”  przez media,  zostawia ślad i przekłada się na nasze emocje, relacje;
- „informacyjny tłuścioch” – bulimia informacyjna (zaburzenie w odbiorze informacji, najadanie się informacjami) i anoreksja marzeń (chude marzenia, rezygnacja z marzeń).
3) Ruch – zadbajmy o regularny  ruch nie tylko ze względu na kręgosłup, ale ze względu na naszą kondycję życia duchowego – ruch serca w stronę Boga i człowieka.

Od początku media są za klauzurą – książki, czasopisma.  Nie chodzi zatem o problem: Media za klauzurą, ale kto za klauzurą. Kim my jesteśmy, czego szukamy, po co tam żyjemy. Jeżeli nie będziemy tworzyć za klauzurą źródeł życia, strefy VIP – strefy Boga, to wtedy pojawią się problemy z mediami i ich użytkownikami. Ochroną jest „uważność” – uważna obecność (siła, harmonia, pokój) - zakonnik to człowiek skoncentrowany na Bogu i na ludziach.
 
W kolejnym wykładzie p. M. Przybysz, mówiąc o zagrożeniach medialnych i różnych sposobach radzenia sobie z nimi, podkreśliła, że jeżeli nie będzie Jezusa Chrystusa w mediach, to ludzie  coraz mniej będą chcieli być chrześcijanami. Jesteśmy zobowiązani do „bycia” w Internecie.