Udostępniamy konferencje ks. biskupa Józefa Szamockiego, które wygłosił podczas ostatniego Zebrania Plenarnego KKIŚ.

Konf. I: Ochrzczeni i posłani. Obdarowani, by dzielić się wiarą.


Wprowadzenie
    „Na podobieństwo Jezusa, umiłowanego Syna, którego Ojciec poświęcił i posłał na świat (J 10,36), również ci, których Bóg powołuje, aby szli za Nim, zostają poświęceni i posłani na świat, by naśladować Jego przykład i kontynuować Jego misję” (VC 72). Tym zdaniem św. Jan Paweł II rozpoczyna trzeci rozdział posynodalnej adhortacji Vita Consecrata, o życiu konsekrowanym i jego misji w Kościele i w świecie. Mimo iż ta prawda teologiczna dotyczy każdego ucznia Chrystusa, to jednak papież nie pozostawia wątpliwości, że realizuje się ona najpełniej w życiu tych, którzy zostali powołani do konkretnych form życia konsekrowanego. Bowiem te osoby naśladują Chrystusa bardziej z bliska, pragną, aby był On w ich życiu wszystkim. Dlatego „chrześcijańska tradycja mówiła zawsze o obiektywnej wyższości życia konsekrowanego”, a życie radami ewangelicznymi przybrało formę „szczególnie głębokiego i owocnego udziału w misji Chrystusa” (VC 18). Mówią o tym podtytuły trzeciego rozdziału adhortacji Servitium caritatis, Życie konsekrowane objawieniem Bożej Miłości w świecie. Przypomnijmy: Miłość aż do końca, Świadectwo prorockie w obliczu wielkich wyzwań, Niektóre areopagi misji i W dialogu ze wszystkimi. Dla Papieża „samo życie konsekrowane staje się misją, tak jak było nią całe życie Jezusa”, a profesja rad ewangelicznych ma uczynić osobę całkowicie wolną, by mogła poświęcić się jedynie sprawie Ewangelii.
Tak więc dla każdego instytutu życia konsekrowanego  misja i upodobnienie do Chrystusa czystego, ubogiego i posłusznego, którego Ojciec posłał na świat aby nas zabawić, mają istotne znaczenie. Temu zagadnieniu poświęcony został dokument „Głoście” wydany przez Kongregację ds. Instytutów Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego, jako pokłosie roku życia konsekrowanego w Kościele, skierowany do osób konsekrowanych, świadków Ewangelii wśród narodów. Autorzy piszą „Całe życie konsekrowane w swoich różnych formach – dziewiczej, monastycznej, apostolskiej, świeckiej – jest misyjne” (41). Misyjność, rozumiana jako świadectwo Ewangelii, wpisana jest w naturę chryzmatu założycielskiego każdego instytutu, a wyróżnia ją jedynie sposób uwidaczniania oblicza Kościoła w Jego dziełach. Jan Paweł II precyzyjnie dopowie „Misyjność wpisana jest w samo serce każdej formy życia konsekrowanego” (VC 25).
    Trzeba zauważyć, że najważniejszym przejawem misji osób konsekrowanych nie są jednak dzieła zewnętrzne, ale uobecnianie w świecie samego Chrystusa, co dokonuje się przez osobiste świadectwo nawracania i życie we wspólnocie. Jest to, pisze JPII, „wyzwanie i pierwszoplanowe zadanie życia konsekrowanego! Im bardziej upodobniamy się do Chrystusa, tym bardziej czynimy Go obecnym i działającym w świecie dla zbawienia ludzi” (VC 72). Nasza refleksja zgodnie z życzeniem papieża Franciszka, wyrażonym w przemówieniu zapowiadającym Nadzwyczajny Miesiąc Misyjny i w liście do Kardynała Filoniego, skupi się na sakramencie chrztu, jako źródle powołania do świętości. Papież przywołując dokumenty związane z misją ad gentes, które pisali Jego poprzednicy, zaleca za Benedyktem XV „coraz mocniejszą więź z Chrystusem i coraz większe, świadome zaangażowanie w Jego Boską pasję głoszenia Ewangelii wszystkim poprzez miłość i miłosierdzie dla wszystkich”. Odwołując się do chrztu, osoby konsekrowane powinny więc podjąć refleksję związaną ze zdrową duchowością działania apostolskiego we wspólnocie instytutu w powiązaniu z modlitwą, która zmierza ku kontemplacji, a także z otwartością na różne areopagi świata, dokąd Bóg posyła w jedności z Kościołem, często by podjąć najtrudniejszą misję i z uwagą, by była to zawsze droga osobistego i wspólnotowego nawrócenia duszpasterskiego i misyjnego. Tylko taka droga stwarza możliwość pokonania podziałów i reformuje struktury, a na tym papieżowi przede wszystkim zależy.


1.    Ochrzczeni, czyli powołani do wiary
Gdy chodzi o naszą wiarę, to wiemy , że wszystko zaczyna się na chrzcie świętym. Ten pierwszy i najważniejszy sakrament, ustanowiony przez Chrystusa Zmartwychwstałego, jest fundamentem całego życia chrześcijańskiego. Według KKK 1213 chrzest jest bramą do życia w Duchu, otwiera dostęp do innych sakramentów i wywiera na osobie ochrzczonej konkretne skutki: uwalnia od grzechu pierworodnego, przywraca utracone dziecięctwo Boże, wszczepia w Chrystusa i w Kościół święty oraz daje udział w posłannictwie Chrystusa i Kościoła. Te skutki nie są martwą strukturą, rozwijają się i uobecniają w naturze ludzkiej jako organizm nadprzyrodzony. Zapewniają nasze istnienie w naturze Boga i rozwijają się do świętości w konkretnym powołaniu. Osoby konsekrowane stają się świadkami tego, jak na mocy szczególnego powołania i daru Ducha Świętego konsekracja chrzcielna wyraziła się radykalną odpowiedzią pragnienia upodobnienia do Chrystusa i naśladowania Go przez przyjęcie rad ewangelicznych: czystości, ubóstwa i posłuszeństwa, a w niektórych instytutach także ślubu czy przyrzeczenia apostolatu. Tak oto, zradykalizowane przyjęciem rad ewangelicznych, wszczepienie w Kościół i w Chrystusa oraz udział w posłannictwie Chrystusa i Kościoła, przemieniły się w życiu osób konsekrowanych i wspólnot w najbardziej radykalną formę życia Ewangelią na ziemi. Do natury Kościoła, mistycznego Ciała Chrystusa, którego jesteśmy członkami, należy świętość, powszechność i apostolskość, czyli posłanie albo misyjność. Jedno z drugim się łączy, jedno z drugiego wynika.


a/ Radykalne wszczepienie w Kościół.
Będąc członkami Kościoła, nie należymy już do siebie, ale do Chrystusa Zmartwychwstałego, który pokonał w nas grzech i śmierć, stał się naszym Panem. Tej tajemnicy dotykamy najpierw we wspólnocie Ludu Bożego, jest nią Kościół, Mistyczne Ciało Chrystusa Zbawiciela. Powołani do wiary w Kościele przebywamy drogę zbawienia. Wyraża się ona świadomością budowania Królestwa Bożego na ziemi, objawia w świecie i ma charakter nadprzyrodzony. Ochrzczeni w jednym Duchu, w zależności od stanu życia i wierności łasce powołania, odkrywają odpowiedzialność za Kościół i swoje obowiązki. Szczególnym znakiem tej drogi, podobnym do zaczynu w cieście, albo światła w ciemności stają się wspólnoty życia konsekrowanego przez rady ewangeliczne. W tych wspólnotach ochrzczeni w imię Trójcy Przenajświętszej, rozwijają wiarę przez radykalniejsze związanie się z Kościołem na drodze rad ewangelicznych ukazują tajemnicę Królestwa Bożego. Według Jana Pawła II wspólnoty sióstr i braci to przede wszystkim przestrzeń teologalna, dynamizująca Kościół, Jego nadprzyrodzony charakter, czyli Jego świętość i misję. W tej przestrzeni można doświadczyć, jak braterska albo siostrzana komunia osób konsekrowanych przez rady ewangeliczne, samym tylko swoim istnieniem, przez radykalne wszczepienie w życie Trójcy, ukazuje owoce nowego przykazania miłości Boga i bliźniego i tym samym, jak uczy Jan Paweł II, wnosi wkład w nową ewangelizację (VC 45). Szczególną rolę odgrywa ślub posłuszeństwa. Przez to zobowiązanie osoby konsekrowane wyrażają wiarę w Kościół, przeżywaną jako całkowite oddanie Bogu w znaku przełożonych i w służbie Chrystusowi w człowieku.
Ochrzczeni w jednym Duchu, w zależności od stanu życia i wierności łasce powołania, odkrywają odpowie-dzialność za Kościół i swoje obowiązki. Należy zauważyć, iż profesja rad ewangelicznych jest również konsekwencją rozwoju łask otrzymanych w sakramencie bierzmowania (VC 30). W tym sakramencie ochrzczeni otrzymują dary Ducha Świętego, by bardziej świadomie włączyć się w dzieło budowania Kościoła szerząc i broniąc wiary świadectwem życia naznaczonym ofiarną miłością i budując Mistyczne Ciało Chrystusa przez udział w kulcie. Kult i świadectwo życia wymagają bezinteresowności i wyrzeczenia siebie, rezygnacji z własnych planów, a także umiłowania Kościoła pomimo grzeszności jego członków. Osoby konsekrowane mocą Ducha Świętego zostają wszczepione w Kościół przez radykalny znak posłuszeństwa i uległości Ojcu Świętemu, Urzędowi Nauczycielskiemu Kościoła, przełożonym i konstytucjom, przez wierność codziennej modlitwie wspólnotowej i osobistej, zwłaszcza na adoracji, przez codzienną eucharystię, przez pokorne poddanie się kierownictwu duchowemu i częste obcowanie z Bożym miłosierdziem i tym samym nabierają sił, by ich wiara wzrastała i była przekazywana. Szczególnie dla sióstr, owo radykalne wszczepienie w Kościół ma wymiar oblubieńczy, czystej miłości, cenniejszej od jakiegokolwiek jednorazowego aktu. To ta oblubieńcza miłość okazuje się najskuteczniejszym narzędziem apostolskim i misyjnym. Wyraża tę prawdę w całym swoim bogactwie powołanie św. Teresy z Lisieux, patronki misji i jej zapis w Dziejach Duszy: „W sercu Kościoła mej Matki, będę miłością”.
Radykalne, oblubieńcze wszczepienie w Kościół, staje się tajemnicą wiary każdej niewiasty konsekrowanej. Mówią o tym kolejne jubileusze przeżywane we wspólnocie Kościoła i w instytucie, które potwierdzają oblubieńczą wierność powołaniu w pełnionych posługach i przebytej drodze. Także codzienną wędrówkę w czasie w zjednoczeniu z Kościołem, osoby konsekrowane przeżywają na zakończenie każdej Eucharystii, gdy posłyszą słowa posłania, idźcie w pokoju Chrystusa. I wychodzą, jak siostry Matki Teresy do zajęć, przynaglone pewnością, że radykalne wszczepienie w Kościół, przez chrzest, bierzmowanie i rady ewangeliczne, przeżywane we wspólnocie, daje możność by odkryć bliskość Jezusa, a w Nim tajemnicę Boga Ojca i Ducha Świętego, który jak trzeba pośle na krańce świata. Trynitarny wymiar powołania daje pewność konsekrowanym, że nie idą przez życie sami. Kościół daje Oblubieńca Chrystusa. Z Nim, Ojciec mocą Miłości Ducha Świętego posyła, a z kim na co dzień przystaję takim się staję. Celem życia osób Konsekrowanych obdarowanych wiarą w Kościół, by się nią dzielić, jest ukazywanie nadprzyrodzonego charakteru swej wspólnoty, że ta wspólnota jest całkowicie różna od świeckiej, jak różny się świat od Kościoła.


b/ Radykalne wszczepienie w Chrystusa
W ekonomii zbawienia Jezus Chrystus jest jedyną drogą do Ojca. Posłany, by nas zbawić, a nie potępić wszedł w grzeszny świat, dał siebie i pozostał po zmartwychwstaniu w tajemnicy Kościoła, ukazał drogę i zostawił środki zbawienia. Zbawi się każdy, kto do Chrystusa się upodobni, zjednoczy na drodze naśladowania w pełnieniu woli Ojca i przez podjęcie krzyża (Mt 16,24). Jest to droga nawrócenia. Zaczynamy ją od przyjęcia chrztu. Św. Paweł opisał chrzest jako zanurzenie w męce i śmierci Chrystusa i ponowne narodzenie z Nim w tajemnicy zmartwychwstania (Rz 6,3nn). Wszystko dokonuje się mocą Miłości, której źródłem jest Duch Święty. Ojciec i Syn udzielają nam siebie w zwycięstwie życia nad śmiercią, łaski nad grzechem przez co odzyskujemy utracone podobieństwo dziecka Bożego na wzór Syna Bożego. Święty Paweł osobiście doświadczył spotkania ze Zmartwychwstałym Panem, przyjął chrzest w Damaszku i najpełniej wyjaśnił, jak żyje w nas Chrystus. Wiemy, że przez chrzest zostaliśmy przyobleczeni w Chrystusa, ukształtowani na Jego podobieństwo, usynowieni by z Nim mieć udział w zmartwychwstaniu i w życiu wiecznym. Proces upodobnienia do Chrystusa jest procesem wzrostu wiary, nadziei i miłości, cnót teologalnych, aż do osiągnięcia pełni doskonałości czyli świętości. Dokonywująca się przemiana jest radykalna. Polega na wyniszczeniu starego grzesznego człowieka przy równoczesnym przywdziewaniu człowieka nowego (Kol 3,9).
Całkowite i bezwarunkowe oddanie się Chrystusowi, by nie oglądać się wstecz i odrzucać życie grzeszne, stanowi podstawę i początek konsekracji chrzcielnej dorosłych. Osoby ochrzczone w wieku niemowlęcym w sakramencie bierzmowania potwierdzą wyrzeczenia się zła i wyznanie wiary w nadziei, iż wiara doprowadzi ich do zbawienia. Na bazie konsekracji chrzcielnej i namaszczeniu krzyżmem podczas bierzmowania możliwa jest każda inna konsekracja wiernych w Kościele. Dla podkreślenia doniosłości chrztu jako podstawowej konsekracji, zaleca się wybrać to samo imię podczas bierzmowania, a wiele rodzin zakonnych odeszło od zmiany imienia, zachowując imię chrzcielne. Chodzi o ukazanie ciągłości i jedności życia tej samej osoby, która ma udział w życiu Boga i przez wszczepienie w Chrystusa za sprawą Duha Świętego kształtuje rysy swojej świętości. Świętość jest owocem życia w Chrystusie na ziemi w tajemnicy Kościoła, trwaniem latorośli w winnym krzewie  (J 15,1-10).
Znakiem latorośli radykalnie zaszczepionej w Chrystusie, oczyszczanej, czyli nawracającej się w sposób radykalny, jest w Kościele osoba żyjąca radami ewangelicznymi. Rady, z istoty swej, w radykalny sposób upodobniają do Tego, który dla nas stał się ubogi, czysty i posłuszny w ciele. Mówi się, że od chwili chrztu Chrystus jest życiem duszy. Kto tę rzeczywistość rozpozna i pogłębi, staje się gotowy by dla Chrystusa wszystko stracić, nawet życie ziemskie i uczynić wszystko, by z Nim bardziej się zjednoczyć, do Niego upodobnić. Osoby konsekrowane wchodzą na tę drogę przez ślub ubóstwa. Dokonywane wybory, przyjęty styl życia we wspólnocie i w świecie, jednoznacznie wskazują na całkowite oddanie się dla sprawy Chrystusa i Jego Królestwa na ziemi. Tym samym, osoby konsekrowane stają się eschatologicznym znakiem pierwszeństwa Boga i dóbr przyszłych, zapowiadają że wszystko co ziemskie przeminie, a pozostanie nowy świat i nowy człowiek. W dążeniu do świętości, rozwijając łaski chrztu, osoby konsekrowane zostawiają ślad Dobrej Nowiny o zbawieniu i stają się prorokami nowej rzeczywistości. Nowość wraża się przede wszystkim postawą nieustannego wpatrywania w Jezusa i przyzywaniem Jego przyjścia. Jest pogłębianiem świadomości, iż skoro nie mamy trwałego miejsca na ziemi, a nasza ojczyzna jest w niebie, to jedyną rzeczą naprawdę konieczną jest poszukiwanie Królestwa Bożego i Jego sprawiedliwości.
Z tego powodu konieczne jest, by serce czuło w sobie żarliwe umiłowanie świętości. Życie w Chrystusie po-winno więc objawiać się stałym dynamizmem, a nie stagnacją. Rodzi konieczność podejmowania na nowo wysiłku, dzięki któremu zadawana będzie śmierć grzechowi, a życie Boże będzie się coraz pełniej objawiało. Radykalne wszczepienie w Chrystusa rozpoczyna bardzo świadome życie paschalne, przejście do nowej, Bożej rzeczywistości. W tym paschalnym życiu, w którym krzyż Jezusa odgrywa decydującą rolę, wierność radom ewangelicznym weryfikuje prawdę o tym, czy rzeczywiście nic nie może nas odłączyć od Chrystusa. Rady, można tak powiedzieć, wszczepiają życie ludzkie w nadprzyrodzone życie objawione i udzielane w Chrystusie. Osoby, które dążą do świętości żyjąc na co dzień radami ewangelicznymi, ukazują że ich wiara jest żywym, osobowym spotkaniem z Chrystusem, a nie żadną ideą czy filozofią życia. Ich wiara przemienia się w przyjaźń z Jezusem, dla którego warto żyć, wszystko poświęcić. Dzielą się więc swoją wiarą, bo tego też pragnie Przyjaciel.


2.    Posłani, aby dzielić się wiarą
Sensem życia konsekrowanego jest żyć ofiarną miłością, która jest owocem wiary. Kto wyrusza za Chrystu-sem by się z Nim jednoczyć, idąc Jego śladami, odkrywa, że nie przyszedł On na świat, aby Mu służono, lecz aby służyć (Mt 20,28). Radykalizm wszczepienia w Kościół i w Chrystusa osób konsekrowanych wypełnia się w miłości przez ślub czystości. Serce żyjące tym ślubem widzi Boga, Jego obecność w świecie, w drugim człowieku, zwłaszcza ubogim i pragnie, by Bóg był rozpoznany i miłowany na wszystkich kontynentach. Miłość jest więc tą siłą, która pobudza misje i życie konsekrowane. „Tylko miłość powinna rozstrzygać czy coś ma być wykonane czy zaniechane, zmienione czy nie zmienione. Miłość jest zasadą działania oraz celem do którego należy dążyć”, pisze Jan Paweł II (RMis 60), a w Vita Consecrata, odwołując się do sceny namaszczenia nóg Jezusa drogim olejkiem przez Marię, powie że życie konsekrowane, wbrew wszelkim powierzchownym opiniom o jego przydatności, „ma wielki znaczenie bo wyraża nieograniczoną bezinteresowność i miłość” (VC 105). Tak oto służba staje się misją, a życie pełnią miłości ukryte w służbie i misji jest świętością. „Świętość to nic innego, jak życie pełnią miłości” (GE 21), przypomniał papież Franciszek w adhortacji o powszechnym powołaniu do świętości.


a/ Radykalnie posłani, by nieść miłość Kościoła
    Wszczepienie w Chrystusa oznacza udział w godności Syna Bożego, a tym samym w Jego potrójnym posłan-nictwie: kapłańskim, prorockim i królewskim. Formacja chrzcielna kładzie nacisk, by chrześcijanie świadomie przeżywali swoją odzyskaną, nową godność dziecka Bożego i misję otrzymaną od Chrystusa, czyli podjęli powołanie do osiągnięcia świętości w świecie. Jak pisze św. Piotr są oni „wybranym plemieniem, królewskim kapłaństwem, narodem świętym, ludem Boga na własność przeznaczonym”, by ogłaszać „dzieła potęgi Tego, który ich wezwał z ciemności do przedziwnego swojego światła” (1P 2,9). Wiemy, że kapłaństwo powszechne, królewskie, ochrzczeni pełnią gdy przyjmują sakramenty, a także przez modlitwę, dziękczynienie, zaparcie siebie w ofiarnej miłości Boga i bliźniego. Natomiast funkcja prorocka przejawia się w wielkodusznym przyjmowaniu charyzmatów i darów Ducha Świętego i posługiwaniem nimi na większą chwałę Bożą, dla dobra całego Kościoła i zbawienia ludzi. Szczególną formą realizacji prorockiego posłannictwa jest świadome uczestniczenie w ewangelizacji. Duchowość chrześcijańska przybiera wtedy postać duchowości misyjnej. Prorockie posłannictwo związane jest wewnętrznie z wiernością nakazowi misyjnemu, jaki Kościół otrzymał od Chrystusa, w powiązaniu z nauczaniem i z chrztem: idźcie i nauczajcie narody, chrzcząc je w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego (Mt 28,19-20).
Chrzest, który odradza nas do życia dzieci Bożych, jednoczy z Chrystusem, namaszcza w Duchu Świętym, nie jest więc tylko zwykłym przypieczętowaniem naszego nawrócenia, ale jest znakiem dla narodów, że w osobach które go przyjmują i łaską chrztu żyją, czas się wypełnia i bliskie jest Królestwo Boże. Gdy osoba ochrzczona o tym zapomina, zatraca swoją wiarę. Dlatego chrzest jest sakramentem wiary, która się umacnia, gdy jest przekazywana (RMis 2). Wzrost wiary związany ściśle z powołaniem do szerzenie jej w świecie zależy od rozwoju stopnia miłości do Kościoła i do świata każdego ochrzczonego. Ten wymiar życia, związany jest przede wszystkim tajemnicą „królewskiej wolności” od grzechu. Wyraża się ona samozaparciem, odrzucaniem grzechu osobistego i społecznego, pokorną i cierpliwą służbą bliźnim, która porządkuje świat mocą łaski, i jak pisze św. Paweł, dobrem pokonuje zło.
Misyjna duchowość jest nierozłączna od duchowości chrześcijańskiej i rozpoczyna się tak samo z chwilą przyjęcia chrztu. W teologii współczesnej misjologia stała się częścią eklezjologii, a misje tym samym umieszczone w samym sercu Kościoła, stały się podstawowym obowiązkiem całego Ludu Bożego (RMis 32). Logika tej harmonii jedności wpisuje się z całą wyrazistością w powołanie do życia radami ewangelicznymi. Duchowość chrzcielna i duchowość osób konsekrowanych, wzmocniona przez duchowość misyjną w swej syntezie z niezwykłą mocą Ducha Świętego, prowadzą do świętości. Dwa powszechne powołania do świętości i do działalności misyjnej, które wynikają z natury Kościoła i ze zjednoczenia z Chrystusem, objawiają się „zapałem świętości”. Tego zapału potrzeba całej wspólnocie chrześcijańskiej i wśród misjonarzy. Jeżeli wszyscy ochrzczeni powołani są do świętości i do działalności misyjnej, to tym bardziej osoby konsekrowane. W ich duchowość wpisany jest w ów „zapał świętości”, bez którego jak wiemy z dziejów Kościoła, nie byłoby Jego dynamizmu misyjnego. Od początku w swej historii Kościół promieniował entuzjazmem wiary świętych i wspólnot, w których oni żyli i które zakładali. To ich świętość stawała się zaczynem ducha misyjnego.
Należy też zauważyć, że wspólne są areopagi, do których z natury powołania wezwane są zarówno osoby konsekrowane jak i misjonarze. Obecność w świecie edukacji i w środkach społecznego przekazu, ewangelizacja kultury związana z procesem inkulturacji, troska o najuboższych powiązana z opieką nad chorymi, zakładanie szpitali, sierocińców, czy dialog między religiami obecnymi w świecie, to najważniejsze wymienione przez Jana Pawła II w VC i RMis. W tym kontekście aktualne jest wezwanie, ponawiane przez papieża Franciszka, by reorganizować swoje dzieła i struktury, ale z uwagą na zachowanie istoty własnego charyzmatu, nie gubiąc przy tym wrażliwości na potrzeby Kościoła. Należy zawsze odpowiadać wielkodusznie i odważnie na nowe formy ubóstwa. O nich mówi papież Franciszek w adhortacji Evangelium gaudium, o głoszeniu Ewangelii w dzisiejszym świecie, zwłaszcza w rozdziale czwartym, który nosi tytuł „Społeczny wymiar ewangelizacji”. Papież przypomina „Dzisiaj w Jezusowym idźcie są nieustannie obecne nowe scenariusze i wyzwania misji ewangelizacyjnej Kościoła. Wszyscy jesteśmy wezwani do tego misyjnego wyjścia” (EG 20). Cenne wydaje się być dla naszych rozważań przypomnienie słów Jana Pawła II. „Nowym sytuacjom niedostatku należy stawiać czoło ze spokojem, jaki płynie z przekonania, że od każdego oczekuje się nie tyle sukcesu, co wysiłku wierności”. Trzeba też czuwać, dodaje papież, „by nie dopuścić do prawdziwej klęski życia konsekrowanego, która nie polega na spadku liczebności, ale na zaniku duchowej wierności Chrystusowi oraz własnemu powołaniu i misji” (VC 63).


b/ Radykalnie posłani świadkowie miłości Chrystusa
Każdy człowiek potrzebuje Chrystusa, który zwyciężył grzech i śmierć, i pojednał ludzi z Bogiem. To przeko-nanie jest żywe w osobie konsekrowanej, jak żywe było przeświadczenie św. Pawła, biada mi gdybym nie głosił Ewangelii. Przyjaciołom Chrystusa, do których należą powołani do życia radami ewangelicznymi, została dana łaska, by głosić jako Dobrą Nowinę bogactwo Chrystusa, ową nowość życia w Nim, do której zostaliśmy wszyscy powołani i przeznaczeni. Misja jest zatem sprawą wiary i jak wyjaśnia św. Jan Paweł „dokładnym wskaźnikiem naszej wiary w Chrystusa i w Jego miłość ku nam” Pytani, dlaczego misje? Za Janem Pawłem „odpowiadamy z wiarą i doświadcze-niem Kościoła, że otwarcie się na miłość Chrystusa jest prawdziwym wyzwoleniem” (RMis 11). Osoby konsekrowane  mówią swoją wolnością w Chrystusie, kiedy pośród świata żyją radami ewangelicznymi, dając odpowiedź na miłość Boga objawioną w Jezusie.
Można powiedzieć, iż misjonarz i osoba konsekrowana to dwie siostry bliźniaczki, albo dwaj bracia bliźniacy, tak upodobnieni do Chrystusa, że nie można ich w jednej osobie rozdzielić. Jan Paweł II odważnie postawił poprzeczkę wymagań, gdy pisał, że „prawdziwy misjonarz to święty” (VC 90). Dodajmy z przekonaniem, że „prawdziwy święty to misjonarz”. Myśląc misjonarz mówimy święty. Mówiąc święty, myślimy misjonarz. Dwa w jednym, bo misjonarz i święty mają wspólne cechy, które najpełniej objawiają się w osobach konsekrowanych, żyjących radami ewangelicznymi. Misjonarz powinien rozmyślać o potrzebie świętości, bo tego wymaga od niego dar powołania (RMis 90), natomiast osoba konsekrowana przez szczere i odnowione dążenie do świętości ma budzić w ludziach tęsknotę za świętością, pragnienie nawrócenia, solidarność z bliźnimi zwłaszcza najbardziej potrzebującymi” (VC 39). Tak uczył nas św. Jan Paweł II. Świętość życia misjonarza i osoby konsekrowanej polega na świadectwie o Chrystusie poprzez dar swojego życia i doświadczenie żywego Boga związane z modlitwą.
Według Jana Pawła II misjonarz, podobnie jak osoba konsekrowana, powinien być człowiekiem modlitwy kontemplacyjnej i czynu, bo od tego zależy przyszłość misji i Kościoła. Doświadczenie apostołów związane z Przemienieniem Pańskim na Górze Tabor, wpisał papież w centrum duchowości osób konsekrowanych. Po doświadczeniu boskości Chrystusa, apostołowie zeszli z Góry Tabor do świata. Podążyli za Chrystusem przez Golgotę i pusty grób, na Górę Oliwną. Stamtąd, po zapatrzeniu w Niebo, zostali posłani na krańce świata aby nauczać i być świadkami największego czynu miłości Boga do człowieka, którym stał się krzyż Chrystusa. Tak samo życie misjonarzy ma się wyrażać zdolnością do bezwarunkowego poświęcenia Bogu i złożenia w ofierze wszystkiego (VC17). Misjonarze, podobnie jak osoby konsekrowane muszą przejść przez Górę Tabor, bowiem „misjonarz, który nie oddaje się kontemplacji, nie może głosić Chrystusa w sposób wiarygodny” (RMis 91), przestaje być świadkiem żywego doświadczenia Boga.
Misjonarz oraz osoba konsekrowana są też ludźmi błogosławieństw. Jak uczy papież, zanim Jezus wysłał apostołów na głoszenie Ewangelii pouczył ich i wskazał misyjne drogi. Piszą o tym ewangeliści (Łk 9,1-6). Drogi apostolskie pierwszych misjonarzy pokrywają się z drogami osób konsekrowanych. Są to: ubóstwo, łagodność, gotowość przyjęcia cierpień i prześladowań, pragnienie sprawiedliwości i pokoju, posłuszeństwo w głoszeniu tego co widzieli i doświadczyli, w mocy, którą od Jezusa otrzymali. Tak więc miłość, czyli duch błogosławieństw realizowany w misji to wspólny z osobami konsekrowanymi posag, dziedzictwo otrzymane od Pana (RMis 91). Praktyka rad ewangelicznych, chociaż jeszcze tak nie nazwana w Ewangelii, od początku jawi się jako najbardziej radykalna forma życia Ewangelią na ziemi i stała się sposobem szczególnie głębokiego i owocnego udziału w misji Chrystusa (VC 18). Obdarowani, by dzielić się wiarą, ukazują tym samym moc miłości miłosiernej, której najpierw osobiście doświadczyli. Miłość Chrystusa przeżywana w ślubach rad, przemienia się w służbę światu, i pragnienie by w ten sposób tę miłość Chrystusowi odwzajemnić.
    
Zakończenie
    „Kościół, w nim każdy chrześcijanin, nie może ukrywać ani zachowywać dla siebie tej nowości i tego bogac-twa, otrzymanych z Bożej dobroci, by przekazywać je wszystkim ludziom. Oto dlaczego działalność misyjna wypływa nie tylko z formalnego nakazu Pańskiego, ale i z głębokich wymogów życia Bożego w nas” (RMis 11), nauczał Jan Paweł II. Nie trzeba wyjaśniać różnic wymogów, które niesie w sobie radykalizm rad ewangelicznych na fundamencie daru chrztu św. Nie trzeba też przekonywać obdarowanych tym powołaniem, że nie powinni się czuć uprzywilejowani, tylko jeszcze bardziej zobowiązani do dawania świadectwa wiary w życiu chrześcijańskim, jako należnej odpowiedzi Bogu w służbie człowiekowi. Należy z wdzięczności zawsze pamiętać, że ten stan wyrażony powołaniem do życia radami ewangelicznymi, zawdzięczamy nie własnym zasługom lecz szczególnej łasce Chrystusa. Komu więcej dano, od tego więcej wymagać będą. Jakże więc wyrazić się może współpraca z łaską powołania? Stałym, osobistym nawracaniem, dążeniem do świętości i dynamizmem świadectwa, na różnych areopagach świata, dzieląc się wiarą w czynach miłości.
    Pewne cechy świętości w świecie współczesnym, o których mówi papież Franciszek w adhortacji Gaudete et exsultate, o powołaniu do świętości we współczesnym świecie, są tożsame z tymi do których dążą osoby konsekrowane i misjonarze. Są nimi przejawy miłości Boga i bliźniego, które papież uznał za szczególnie ważne w kontekście zagrożeń i ograniczeń współczesnej kultury. Tak więc świadectwo świętości wyraża się przez cierpliwość i trwanie w dobrym, modlitwę błagalną z dziękczynieniem, pokorę, radość i poczucie humoru, zapał ewangeliczny pozostawiający ślady w świecie przez wspólnoty żyjące w przestrzeni teologalnej, w której możemy doświadczyć mistycznej obecności zmartwychwstałego Pana. Dzielenie się Słowem i wspólnie celebrowana Eucharystia, a także wierność adoracji jako szczególny znak nieustannej modlitwy czyni nas braćmi i siostrami i przekształca we wspólnotę świętą i misyjną.
    „Mobilizuje nas przykład wielu kapłanów, sióstr zakonnych i osób świeckich, którzy z wielką wiernością po-święcają się przepowiadaniu i służbie, często narażając swoje życie, a na pewno za cenę własnej wygody. Ich świa-dectwo przypomina nam, że Kościół nie potrzebuje wielu biurokratów i urzędników, ale żarliwych misjonarzy, po-chłoniętych entuzjazmem głoszenia prawdziwego życia. Święci zaskakują, wyrywają z raz urządzonej egzystencji, bo ich życie wzywa nas do porzucenia spokojnej i znieczulającej przeciętności. Prośmy Pana o łaskę, byśmy zbytnio nie wahali się, gdy Duch Święty żąda od nas wykonania kroku naprzód. Prośmy o odwagę apostolską, byśmy przekazywali Ewangelię innym i zrezygnowali z czynienia naszego życia chrześcijańskim muzeum wspomnień” (GE 138-139). Ten cytat, przesłanie papieża Franciszka wydaje się być najlepszym podsumowaniem naszego spotkania w Niepokalanowie. Duch radykalizmu ewangelicznego i misyjnego św. Maksymiliana udziela się nam. Zabierzmy go ze sobą. To ten sam Duch świętości, który obecny jest w naszych charyzmatach. Dopóki jest żywy w nas, nasze wspólnoty i dzieła oraz my sami nie jesteśmy dla świata muzealnym eksponatem.

Źródła:
Jan Paweł II, Redemptoris Missio, encyklika o stałej aktualności posłania misyjnego, (07.12.1990);
Jan Paweł II, Vita Consecrata, posynodalna adhortacja apostolska o życiu konsekrowanym i jego misji w Kościele i w świecie, (25.03.1996);
Franciszek, Evangelii Gaudium, adhortacja apostolska o głoszeniu Ewangelii w dzisiejszym świecie, (24.11.2013);
Franciszek, Gaudete et exsultate, adhortacja apostolska o powołaniu do świętości w świecie współczesnym, (19.03.2018);
Franciszek, Przemówienie do uczestników zgromadzenia PDM, (03.06.2017);
Franciszek, List do Kard. Fernanda Filoniego, Prefekta Kongregacji ds. Ewangelizacji Narodów z okazji stulecia ogło-szenia Listu apostolskiego Maximum illud (22.10.2017);
Głoście, Do osób konsekrowanych, świadków Ewangelii wśród narodów, Kongregacja do spraw Instytutów Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego, (29.06.2016);
Refleksje i propozycje dotyczące obchodów Nadzwyczajnego Miesiąca Misyjnego Października 2019, Kard. Fernand Filoni, Kongregacja ds. Ewangelizacji Narodów, nr 4364/17.

 

Konf. II: Znaczenie Wspólnoty w charyzmacie Instytutów Świeckich Życia Konsekrowanego


Wprowadzenie
Kościół jest Komunią, wspólnotą Boga z ludźmi. Zostaliśmy stworzeni i powołani do życia we wspólnocie z Bogiem. Ta tajemnica związana jest z sakramentem chrztu, przez który zostaliśmy wszczepieni w Chrystusa i w Jego Kościół. Kościół, z woli Ojca, założył Jezus i nieustanie przez swojego Ducha, mocą Słowa Go zwołuje. We wspólnocie Kościoła, której znakiem jest Eucharystia, rozwijamy życie Boże otrzymane na chrzcie, a w sakramencie bierzmowania przyjęte dary i charyzmaty pomagają odkryć indywidualną drogę do zbawienia. Dlatego Kościół jest wspólnotą wspólnot: małżeństw i rodzin, prezbiterów i powierzonych im wiernych świeckich, osób konsekrowanych, ruchów i stowarzyszeń. Wszyscy żyją różnymi charyzmatami, nawzajem się ubogacają. Od 80 lat rozwijają się wspólnoty świeckich konsekrowanych. Natura ludzka, zraniona grzechem rozwija się w świecie przez budowanie relacji, więzów miłości z Bogiem i drugim człowiekiem. Kluczowe było wcielenie Chrystusa, który stając się człowiekiem pojednał ludzi z Bogiem i między sobą. Jezus w przypowieści o Dobrym Ojcu i Jego dwóch synach marnotrawnych ukazuje jak trudno jest człowiekowi budować jedność. Pokusa dzielenia jest żywa i niszczy wiele powołań w Kościele. Rani też Ciało Mistyczne dramatem podziałów i odejść wielu ochrzczonych. Znak jedności wspólnoty, aby byli jedno, mocno osłabiony grzechem, zamiast budować jest skandalem dla słabych i argumentem dla przeciwników Chrystusa i Kościoła. W tym kontekście podejmujemy refleksję nad znaczeniem wspólnoty w charyzmacie Instytutów Świeckich Życia Konsekrowanego.      
Trzy istotne elementy natury teologiczno-prawnej określają i precyzują fizjonomię instytutów świeckich. Są to konsekracja zobowiązującą w sposób trwały do życia radami ewangelicznymi, świeckość i apostolat. Skoro każda forma życia Ewangelią, ma swoje źródło w sakramencie chrztu i jest wyrazem komunii z Bogiem i Kościołem, to tym bardziej charyzmat życia świeckością konsekrowaną. Radykalizm naśladowania Chrystusa nie może się rozwijać w świecie poza Kościołem. Komunijny wymiar duchowości chrześcijańskiej w ogólności, w realizacji powołania świeckich konsekrowanych, ze względu na swoją specyfikę budowania więzów Kościoła ze światem, w tajemnicy wcielenia Chrystusa, wymaga szczególnego związania ze wspólnotą. Z tego powodu wspólnotowość zaczęto wymieniać jako czwarty, istotny element konstytuujący instytut świecki. Ks. Piotr Walkiewicz w pracy: „Duchowość świeckich konsekrowanych”, temu zagadnieniu poświęca czwarty rozdział. Temat opisuje w potrójnym wymiarze komunii: z Kościołem, w ramach instytutu i z drugim człowiekiem. Poczucie wspólnoty członków w instytucie świeckim jest warunkiem sine qua non w realizacji charyzmatu, ze względu na formację i życie apostolskie. Prawo Kanoniczne wymaga od osób świeckich konsekrowanych, niezależnie od sposobu ich życia w świecie, które może być indywidualne, w rodzinie, albo we wspólnocie, ducha braterstwa i rodzinności. Precyzuje także, że życie braterskie w instytucie świeckim powinno się różnić od sposobu życia we wspólnocie zakonnej (Kan. 714-717). Nie pytamy więc czy wspólnota? Tylko jaka wspólnota? Jaki powinien być w niej mój udział, moje zaangażowanie?

Wspólnota Instytutu
    1. Miejscem formacji Chrystusowego braterstwa.
    Do instytutu świeckiego trafiamy szukając wspólnoty, w której będziemy mogli zweryfikować i rozwinąć powołanie. Jest pragnienie naśladowania Chrystusa ubogiego, czystego i posłusznego w świecie. Za-leży nam na tym, aby do miejsc gdzie żyjemy i pracujemy zanieść Chrystusa, ukazać że zmartwychwstał i wciąż szuka swoich braci, by ich zbawić. Żyje w nas i przez nas pragnie ukazać się światu. Dokonuje się to przez nawiązywanie braterstwa, ukazanie, że wszyscy jesteśmy dziećmi jednego Boga, braćmi w Chrystusie. Do wspólnoty instytutowej wprowadza nas z konkretna osoba, bratnia dusza. Wspólnota, jak kołyska, jest tym miejscem w Kościele, gdzie osoby konsekrowane przyrzekają albo ślubują żyć radami ewangelicznymi w świecie i tym samym mogą spełnić marzenie związane z całkowitym oddaniem Chrystusowi i Kościołowi dla zbawienia świata. To radykalne zjednoczenie z Chrystusem ma miejsce w diecezji, za wiedzą, a nawet w obecności biskupa oraz wobec prawnie ustanowionych przełożonych. Jest to podstawowy znak, że poza Kościołem i wspólnotą instytutu, nie można zrealizować swojej misji i rozwinąć się duchowo. Kto wstępuje do instytutu nie powinien mieć wątpliwości, że to sam Bóg powołał do wspólnoty gdzie spotka Jezusa, by się z Nim jeszcze bardziej zjednoczyć. Z tej siostrzanej albo braterskiej wspólnoty, jak ze źródła wypływa łaska konsekracji i miłość apostolska oraz ich dynamizm. Z tego powodu w każdym instytucie więzy braterstwa są pierwszym dobrem, które należy odkryć i zachować, a członkowie od początku wstąpienia powinni je rozwijać. Chodzi o pogłębioną świadomość trwania, jak latorośl w winnym krzewie. Wspólnota jest krzewem, który Chrystus sam w swojej winnicy uprawia, upodabnia do siebie w tajemnicy konsekracji, by każdego z jej członków, jak latorośl umieścić pośród innych braci w świecie.
Świeccy konsekrowani idą do świata by budować więzi między ludźmi i zrealizować tożsamość swojej misji. Dlatego grupa instytutowa sama w sobie, jak modlitwa czy rekolekcje, jest ważnym środkiem duchowym, który pomaga rozwijać ducha braterstwa, jako zaczyn w świecie i w Kościele. Nie można zapominać, że Kościół zatwierdził tę formę życia ze względu na apostolat. Miłości apostolskiej, szczególnego znaku Chrystusowego Braterstwa, członkowie uczą się najpierw we wspólnocie. W grupie kształtuje się smak za-czynu, który zostanie przekazany światu. Troska o szczerą i serdeczną przyjaźń na wzór Jezusa powinna wyrażać się w formach bardzo praktycznych i dotyczyć wzajemnej pomocy duchowej czy materialnej. Z nabywanych doświadczeń czerpiemy Chrystusowego ducha braterstwa, by go uobecniać w miejscu za-mieszkania, w pracy, w życiu zawodowym i we wspólnocie parafialnej. Nie może on mieć nic z ducha braterstwa rewolucji francuskiej, proletariuszy czy jednoczących ideologią wyrażoną w znaku tęczy.
    Członkowie instytutu, aby lepiej sprostać powyższym wymaganiom, wiążą się braterstwem instytutowym. Braterstwo podobnie jak rady ewangeliczne upodabnia do Chrystusa. Jest jak laboratorium, miejscem i przestrzenią teologalną, gdzie członkowie wspólnoty uczą się naśladowania Jezusa i służenia Jemu w bliźnich. Doświadczając bardziej lub mniej trudnego braterstwa mogą potem wynieść do świata takie wartości, jak: miłość do końca, miłość nieprzyjaciół, wybaczenie, bezinteresowność sługi nieużytecznego, które stanowią o jego istocie na wzór Jezusa.
Wspólnota instytutu uczy się przeżywać rzeczywistość braterstwa w małych grupach. Braterstwo, którego rozwojowi służy grupa instytutowa, wyraża się przede wszystkim w szczerym dialogu, w podziale pracy na rzecz wspólnoty, a nigdy jako wymiana anonimowych usług. Braterstwo to przyzwyczajenie do wspólnego przebywania, wspólnego decydowania, do przyjmowania wnoszonego przez każdą osobę wkładu jej myśli czy pracy, w postawie pełnej odpowiedzialności.
Braterstwo na wzór Chrystusa wyklucza ambicje, zazdrości, zawiści i wyróżnianie bohaterów, z czym mieli trudności sami apostołowie. Przeciwnie, w trosce o wspólnotę, raduje się dobrem każdego, bowiem  uznaje, że dobro czynione przez innych jest warte przynajmniej tyle co własne.
Braterstwo zakłada też pojednanie. Prowokuje do niego i przezwycięża podziały będące dziełem człowieka grzesznego. Wyraża się też w szczerości, umiarkowaniu, poszanowaniu inności, która jest owo-cem Ducha Świętego, bo Duch, który mówi w głębi każdego serca, może sprawić, że Jego głos zostanie usłyszany za pośrednictwem głosu siostry z grupy.
Braterstwo w szczególny sposób zwraca uwagę na osoby chore, samotne, zapomniane, potrzebujące pomocy materialnej lub duchowej, jest też gościnne. Zauważa osoby w podeszłym wieku albo schorowane. Ich liczba we wspólnotach kościelnych wzrasta, także w instytutach świeckich w naszej Ojczyźnie. Badania prowadzone przez Kościół przed ponad 30 laty ujawniły, że co dziesiąty kapłan, celibatariusz żył w sytuacji niepewności; miał ponad 75 lat, albo był bardzo schorowany. Podobna sytuacja miała miejsc wśród świeckich konsekrowanych. Dzisiaj, jak wiemy, co dziesiąty kapłan, albo osoba konsekrowana nie ma 30 lat.
Braterstwa domaga się także każda sytuacja związana z coraz licznymi odejściami osób ze wspólnoty, nierzadko po jubileuszach. Ma to najczęściej związek z kryzysem tożsamości, jednak pośrednio stanowi wezwanie do refleksji nad czujnością w stałym odnowieniu braterstwa między członkami wspólnot. Na przezwyciężeniu bolesnych problemów w realizacji powołania, uratowania w czasie kryzysu, mogą skutecznie zaważyć przyjaźnie, które rodzą się w grupie. Dlatego uczestnicy spotkań powinni być zmotywowani do wzajemnego poznawania się, aż po rozwijanie przyjaźni, jednak nade wszystko zadbać, by nikt z uczestników spotkania nie poczuł się izolowany. Warto też pamiętać, że przyjaźń jest bardziej potrzebna niż autorytet władzy, gdy w życiu zdarzają się sytuacje trudne i trzeba im zapobiec albo je usunąć. To braterstwo w duchu pierwszych chrześcijan, zobaczcie jak oni się miłują, sprawia, że członkowie wspólnoty nie tracą sen-su bezinteresowności, bo wierzą, że więcej szczęścia jest w dawaniu niż braniu; nie tracą radości, gdy widzą, że inni są szczęśliwi. W ten sposób znika zazdrość czy gniew, spotykane w środowiskach osób dążących do doskonałości. Kto pragnie kochać, jak Chrystus, w postawie sługi, ten także pragnie dla każdego tego, czego chce udzielić Bóg i na zazdrość ani gniew nie ma już miejsca.
Istnieje szansa, że wzajemne kontakty osób konsekrowanych przemienią się w sztukę rozeznawania. Prowadzone przez Bożego Ducha, mimo woli poddają się one kierownictwu Ducha Chrystusa i ewangelicznej mądrości, a nie egoizmowi czy obojętności. Dzieje się tak zawsze, gdy w grupie zaczyna się traktować problemy konkretnej osoby jako własne oraz odczuwać jako osobiste jej osiągnięcia czy grzechy. Należy mieć świadomość, że każdy grzech jest cieniem w Kościele i mógł być spowodowany naszym zaniedbaniem.
Gdy postrzegamy kryzys we wspólnocie, to najczęściej jego główną przyczyną są zaniedbania w sta-ej formacji teologicznej, szczególnie duchowej, a jej skutkiem jest niezrozumienie charyzmatu, a dopiero potem niewłaściwe relacje międzyludzkie i jak się często słyszy, niezrozumienie ze strony odpowiedzialnych. Pierwszym zwiastunem kryzysu więzów braterstwa we wspólnocie i największym zagrożeniem dla każdego jej członka, jest nieobecność na spotkaniach formacyjnych, wycofanie się w "prywatność" oraz rezygnacja z duchowych zmagań, które umacniają w próbach. Nie jest więc obojętne, kto znajduje się obok w chwili kryzysu, tym bardziej, że w grupie objawia się on najczęściej na płaszczyźnie przynależności, a nie tożsamości, w myśl fałszywej zasady: chcę pozostać radykalny ale bez więzów braterstwa wspólnoty. Wtedy obecność drugiego jest konieczna, i to zarówno dla modlitwy, jak i dla rozmów. Modlitwa i rozmowy są niezbędne w rozeznawania woli Bożej.
Życie we wspólnocie chroni także od indywidualizmu, a tym samym od dramatów związanych z nie-powodzeniami. We wspólnocie można odkryć i przejść przemianę ducha związaną z konsekracją, od "logiki" doskonałości, którą należy osiągnąć, do "logiki" daru, który należy przyjąć. W koncepcji wzajemnej wymiany darów, jeśli w jej centrum jest miłość pochodząca od Boga, a nie wysiłek ludzki, członkowie wspólnoty odkrywają, że chodzi tu o realizację planu powołania w apostolacie. Plan jest znany jedynie Bogu, a we wspólnocie został przez Niego ukryty, jak drogocenna perła, stąd bywa zaskakujący, gdy się go odnajdzie. Rozpoznaje się ten dar codziennie. Jest też w naszym rozeznawaniu miejsce na błędy, szczególnie gdy od-chodzimy od własnego "ja" na rzecz wspólnoty. Ma to związek z krzyżem Chrystusa, naszym umieraniem. Żyję już nie ja, żyje we mnie Chrystus.
Doświadczenie braterstwa w grupie pomaga też w przezwyciężeniu czterech największych pokus, które zagrażają powołaniu. Są nimi.
- Pokusa indywidualizmu, która w życiu zawodowym i w duszpasterstwie zamiast budować burzy jedność Kościoła.
- Pokusa separacji wyrażająca się zirytowaniem i zniechęceniem.
- Pokusa ślepego konserwatyzmu, zabójca nowości powiewu Ducha.
- Pokusa progresizmu, dziś bardzo modna, a posunięta do skrajności szuka nowości dla nich samych. Kiedy unikamy tych pokus pozytywnie rozwijają się wszystkie cechy związane braterstwem w grupie, a to doświadczenie zostaje przeniesione także na inne wspólnoty w miejscach naszej pracy zawodowej, czy w parafii.
Trzeba też wskazać na niepowtarzalne bogactwo, jakie nosi w sobie każda osoba. Jedyność i wyjątkowość każdego członka wspólnoty wnosi do wspólnoty wiele dobra. Z tego powodu wkład każdej osoby jest konieczny. Można wówczas razem świadczyć o tym, co jednoczy i że od podziałów silniejsza jest jedynie Miłość Boża rozlana w sercach ludzi oddanych Jezusowi.
    Cały Kościół Powszechny, jako Komunia, jest sprawcą komunii uniwersalnej. To z tej perspektywy członkowie instytutów, jako osoby konsekrowane, związane węzłem wspólnoty, powinny widzieć siebie, swoje braterstwo. Przynależność do grupy instytutu wyrażona braterstwem, nie może więc wyrażać separacji od wspólnoty kościelnej, a tym bardziej od rzeczywistości świeckiej. Owa więź wzajemnej przynależności do siebie w Chrystusie, jako znak posłannictwa, ma wyzwalać coraz to pełniejsze zaangażowanie w rzeczywistości świata i Kościoła i pomagać świadomie podejmować za nie odpowiedzialność. Braterstwo obejmuje wszystkich ludzi, bo wszyscy są przeznaczeni, by w Chrystusie stać się braćmi. Obejmuje tych, co jeszcze Chrystusa nie poznali i tych, którzy w Kościele - Komunii czekają na odkrycie swoich charyzmatów, bez których Kościół nie wzrasta, lecz jako wspólnota umiera. Wspólnota instytutowa stanowi szczególne wezwanie dla tworzących ją wszystkich świeckich konsekrowanych. To oni poprzez apostolski wymiar konsekracji w świecie, jako cel swojego powołania odkrywają, że śledząc znaki czasu, odpowiadają na odwieczne pytania ludzi, jako ich przyjaciele, siostry i bracia, a jako świadkowie Słowa i Łaski dają Chrystusa.


    2. Miejscem formacji charyzmatu instytutu.
Doświadczenie braterstwa w grupach pomaga rozwijać charakterystyczne cechy duchowości instytutowej. We wszystkich konstytucjach instytutów kościelnych napisano rozdział poświęcony w całości życiu we wspólnocie. Artykuły w szczegółowy sposób podkreślają znaczenie grupy, jako niezastąpionego środka rozwoju życia duchowego członków w przeżywaniu chryzmatu. Dla nas jest to powołanie do świeckiej konsekracji. W ten sposób spełniono wymóg prawa kanonicznego, które nakazuje każdemu instytutowi świeckiemu wypracować sposób życia duchowego wspólnoty w świeckich warunkach (kan. 714), a członków zobowiązuje do uczestniczenia w jej życiu (kan. 716 §1; por. też kan. 602). Członkowie tego samego instytutu winni zachować między sobą wspólnotę, pilnie troszcząc się o zachowanie jedności ducha i autentycznego braterstwa (kan. 716 §2).
    Spotkania w obrębie grupy mają więc pierwszorzędne znaczenie dla rozwoju duchowości jej członków i dla spełnienia misji instytutu. Powinny odbywać się w terminach wcześniej zaplanowanych, uzgodnionych tematycznie, zależnych od warunków lokalnych i pod roztropnym osądem odpowiedzialnych. Po-winny mieć też charakter organiczny i twórczy, gdyż wspólnota jest miejscem weryfikacji i rozwijania życia duchowego członków w wymiarze konsekracji świeckiej stosownie do darów, jakie Bóg dał każdemu powołanemu. Wspólnota jest naturalnym miejscem, w którym powołanie do instytutu winno się zweryfikować, rozwinąć, uformować, doprowadzić do profesji i być przeżywane, zgodnie z charyzmatem założyciela.
    Klimat braterstwa formuje życie duchowe członków instytutu i jego żywotność, dlatego należy zawsze czuwać, by grupa nie stała się ruchem albo miejscem ratowania ludzi zagubionych. Instytut świecki nie może też stać się zgromadzeniem przypadkowym, tzw. wolnych strzelców, ale rodziną zjednoczoną we-zwaniem Pana, w której formacja na każdym etapie musi mieć wymiar wspólnotowy. Powyższe zasady po-winny być priorytetowe, by instytut mógł być miejscem dawania odpowiedzi na powołanie Boże, a jego członkowie mogli radykalnie przeżyć tajemnicę służebności chrztu i bierzmowania, żyjąc radami ewangelicznymi w świecie. Odpowiedzialni skrupulatnie i stanowczo, w jedności z wszystkimi członkami, powinni czuwać i jak trzeba reagować, by cel i specyfika wspólnoty, nie zostały wypaczone, mogą natomiast okazać łagodność, gdy chodzi o dostosowywanie środków w formacji indywidualnej. Ma to miejsce wtedy, gdy osoba, zwłaszcza początkująca, przeżywa trudności w realizacji życia duchowego w aspekcie konsekracji świeckiej, mogłaby dostosować swoje życiowe zadania do wymagań konstytucji, w taki sposób, by one wewnętrznie scalały, a nie rozbijały albo czyniły formalistą. W formacji indywidualnej zawsze warto przy-wołać łacińską zasadę działania "fortiter et suaviter". Tak działa Pan Bóg. Instytutowa formacja członków polega na wspólnym odkrywaniu nowych możliwości, jakie ukryte są w powołaniu i posłannictwie, a które zastosowane indywidualnie przyczyniają się do pogłębienia życia duchowego każdego z osobna.
Wspólnota jest szkołą. We wspólnocie, miejscu formacji duchowej, wszyscy członkowie rozwijają swoją wiedzę, konieczną do realizacji powołania. Jest to niezbędny warunek formacji. Chodzi o znajomość dokumentów Kościoła, wypowiedzi Stolicy Apostolskiej, biskupów, o nowości wydawnicze z dziedziny teologii, zwłaszcza dotyczących instytutów świeckich i świata. Wspólnota stwarza możliwość pogłębionej re-fleksji i znajomości wydarzeń, oceny faktów, nowych zagrożeń czy tendencji, które mają wpływ na życie wiary i rozwój Królestwa Bożego na ziemi. Studium, jak modlitwa, jest tak samo ważną częścią każdego spotkania grupy. Dobrze, gdy temat spotkań jest znany i zaplanowany do realizacji w dłuższym czasie, a opracowania do dyskusji przygotowują zarówno członkowie jak i kandydaci. Do dyskusji powinni włączać się wszyscy. Istotną rolę w formacji intelektualnej, w niektórych instytutach, stanowią okólniki pisane przez członków wspólnoty. Wtedy należy zachęcać do pisania jak najwięcej osób, by okólnik stawał się miejscem wymiany myśli między członkami, a także odzwierciedlał życie wspólnoty.
    Konieczność studium jest ściśle związana ze świeckim powołaniem. Formacja intelektualna nabiera dzisiaj szczególnej wagi w formacji wiary i moralności chrześcijańskiej. Uzdalnia ona do udziału w ewangelizacji kultury i na pozostałych areopagach świata, które wymienia VC., a tym samym wiąże się z wysiłkiem zdobywania chrześcijańskiego poziomu kultury osobistej. Musimy mieć świadomość, że nasze człowieczeństwo jest jak ubranie dla chrześcijańskiej duszy i od niego zależy skuteczność apostolatu. Studium wpisuje się też w obowiązek śledzenia znaków czasu. W tym kontekście warto przestrzegać przed grzechem pychy tych członków wspólnoty, którzy bez pokory studiowania uznają, że wszystko wiedzą. Mówi się, że ignorancji świeckich konsekrowanych należy bać się bardziej niż ich grzechu, bo przez nią gubią nie tylko siebie, ale osoby, które spotykają w świecie.
Rozwiązywanie poważnych problemów omawianych we wspólnocie dokonuje się w świetle dojrzałej wiary, odpowiednio wykształconej, zdolnej patrzeć na współczesne problemy w taki sposób, by je świadomie przezwyciężać. Tej zdolności nie można improwizować. Dlatego osobną uwagę należy poświęcić zagadnieniu studium Ewangelii. Podczas spotkań formacyjnych grupy trzeba uważać, by refleksja biblijna nie zamieniała się w abstrakcyjne myślenie o Bogu, lecz zmierzała do pogłębienia życia duchowego, prowadziła do osobowego spotkania z Jezusem, którego w słowach i w czynach, w konkretnym odniesieniu do ludzi, mamy uobecniać w świecie. Chodzi też o to, by w czasach wpływu świata na Ewangelię, nie ulec pokusie jej rozmiękczania. W studium Ewangelii świecki konsekrowany musimy pozostać zawsze lojalnym wobec nauczania Kościoła. Radykalizm naśladowania Chrystusa w pełnieniu woli Ojca w tym przypadku wyraża się postrzeganiem Ewangelii jako ciasnej bramy i stromej drogi, obiektywnie jedynej, która prowadzi do zbawienia. Do prawdy, którą jest Ewangelia, mają prawo wszyscy ludzie, zwłaszcza ochrzczeni, jednak świeccy konsekrowani o niej mówią w sposób radykalnie jednoznaczny także w osobistym życiu.
    Wspólnota jest jak świątynia, bo jest również miejscem formacji do modlitwy świeckiej. Temat modlitwy podczas dni skupienia dobrze jest łączyć z tematem studium oraz z aktualnymi wydarzeniami na świecie, w diecezji, w pracy i w grupie. Sprawy wspólnie omówione i przedstawione na modlitwie łatwej jest potem związać z apostolatem. Chodzi o to, by także wspólnie na modlitwie szukać odpowiedzi na pyta-nie, co należy czynić by działalność apostolska miała wymiar kontemplacyjny. Czyż w napięciu, które ma miejsce pomiędzy świeckością a konsekracją, najczęstszym problemem omawianym we wspólnocie nie jest szukanie odpowiedzi na pytania: jak zharmonizować modlitwę z działaniem, by osiągnąć głębię modlitwy przy pracy? Jak godzić przynależność do instytutu z obecnością w innych grupach, także kościelnych? Jak pomagać osobom będącym w kryzysie? Wspólnym wysiłkiem należy dążyć do grupy dojrzałej, wewnętrznie scalonej, którą ożywia prawdziwy duch modlitwy z hojnym czasem na adorację, która potrafi poważnie podejmować wyzwania pastoralne przez odkrywanie znaków czasu, w nowych, zmieniających się warunkach życia, przed którymi staje Kościół i świat.
    Obok formacji duchowej i intelektualnej równie dużo uwagi należy poświęcić sprawom formacji do braterstwa w grupie. Uznając zasadę, że każdy człowiek ma potrzebę osobistych i grupowych spotkań na równi z potrzebą rozwoju życia duchowego, a zwłaszcza modlitwy i przyjaźni, trzeba uważać, by koncentrowanie uwagi na programach nie skutkowało zapomnieniem o człowieku. Dlatego wszystko, co jest związane z powołaniem do instytutu, a więc to wszystko, co łączy się z życiem grupy, musi być podporządkowane wysiłkowi wzajemnej otwartości, słuchania wszystkich, maksymalnej szczerości i pokory, przełamywania wszelkiej jednostronności. Tylko wtedy powstanie prawdziwa, a nie zinstytucjonalizowana wspólnota życia duchowego i pracy także na rzecz instytutu. Całe życie uczymy się patrzeć na innych, by nie czuli się osamotnieni, oceniani, by wciąż nabierali przekonania, że jesteśmy ze sobą powołani dla wspólnej sprawy, we wspólnym dziele i pod kierunkiem jednego Ducha i mieli coraz głębszą świadomość, że wspólna droga jest owocem łaski Pana oraz wzajemnego wkładu wszystkich członków.
Powszechnie wiadomo, iż konsekracja świecka jest tak bardzo wyjątkowa w swoim charyzmacie, że nawet w Kościele nie jest przez wszystkich właściwie rozumiana. Stąd nie można nią żyć poza wspólnotą. Tylko grupa instytutowa jest właściwym miejscem formacji duchowej członków. Jedynie we wspólnocie kandydaci do instytutu mogą poznać duchowość i charyzmat. Wspólnota więc, jest jak dom, jest wspólnym zamieszkaniem Boga z ludźmi. Stąd ważne jest, by wszyscy tworzący wspólnotę, w trosce o własną formację duchową i działalność wynikającą z przynależności do instytutu, z zaangażowaniem, coraz skuteczniej uczestniczyli w życiu grupy. Bardzo istotne jest świadectwo życia członków, szczególnie duch braterstwa. Ma on znaczący wpływ, pozytywny albo negatywny, nie tylko na kształtowanie kandydatów ale i na rozwój wszystkich członków. Z tego powodu grupa musi stawać się miejscem prawdziwie ewangelicznego życia osób żyjących tym samym charyzmatem. Tylko w takich warunkach powołani mogą właściwie rozwijać charyzmat. Zwłaszcza wobec nowych powołań, wszyscy członkowie stają przed wezwaniem do wiary w siłę przykładu. Świadectwo życia każdego z osobna i wszystkich razem, uczyni grupę bogatą w miłość i zapewni jej nadprzyrodzoną wartość. Chodzi o grupę, która się wzajemnie poszukuje, szanuje w swoich członkach, która bada, przedstawia i lojalnie ukazuje problemy i napięcia, nie w celu podsycania, lecz przezwyciężenia.
    Wypada zwrócić uwagę na następujące podstawowe zadania formacyjne wspólnoty:
- wypracować u członków coraz większą świadomość celów, do których zmierzają,
- popierać rozwój ubogacających relacji opartych na wzajemnym szacunku,
- rozwijać wolę wzrastania poprzez wymianę i pogłębienie treści teologicznych i świeckich, proponowanych podczas tych spotkań. Tylko wtedy spotkania staną się "żywym braterstwem" i "laboratorium doświadczeń", wpisanymi w charyzmat, darem dla Kościoła. Przeżywanie braterstwa we wspólnocie i rola odpowiedzialnych, mają charakter służebny, pomocniczy w odniesieniu do samo-formacji członków i kandydatów. Odpowiedzialni i cała grupa pomagają sobie wzajemnie w rozpoznaniu powołania i mobilizują do pełniejszej odpowiedzi.
    W instytutach świeckich prawdziwe braterstwo nie jest zdeterminowane do wspólnoty życia, jak w życiu zakonnym, dlatego może realizować się tylko podczas spotkań. Spotkania uczą, jak być razem i jak iść wspólną drogą i formację w różnych wymiarach, konfrontując różne poglądy, idee i inicjatywy. Podczas spotkań członkowie są wezwani do uczenia się akceptacji siebie, swoich ograniczeń i ograniczeń oraz odmienności każdej osoby. Regularne spotkania, są więc jedyną i najlepszą okazją do wzajemnego poznania, duchowego ubogacenia i do przywracania równowagi własnym poglądom, temu co ja uważam za właściwe, a nie koniecznie tak być musi.
Grupy animowane braterstwem są „doświadczalnym laboratorium równowagi wewnątrzkościelnej", jak zwykło się tę formę życia postrzegać. W niej budowana jest żywa wspólnota, "duchowy dom". We wspólnocie, jak w domu każdy członek powinien znaleźć przede wszystkim potrzebne mu do życia, tym trudnym charyzmatem, duchowe braterstwo, zrozumienie i wsparcie, którego poza grupą nie odnajdzie. Aby sprostać temu wezwaniu warto stworzyć mechanizmy przekazywania informacji o zmianach dotyczących życia członków, np. miejsca zamieszkania, pracy, osiągnięć zawodowych, czy naukowych, uaktualnień kto, gdzie i kiedy odprawiał rekolekcje, odnawiał śluby, itp., a wszystko po to, aby móc wydać zawsze aktualną "Listę Rodziny". Ważnym środkiem podtrzymywania duchowego braterstwa we wspólnocie instytutu, poza rekolekcjami, zaangażowaniem w okólnik, o ile jest i indywidualnymi spotkaniami poza grupą, jest listowna korespondencja, pamięć z różnych okazji, jak imieniny, rocznica konsekracji, co nie powinno być tylko formalnością, a także stała, modlitewna pamięć o żywych i zmarłych podczas codziennej Eucharystii, do czego zobowiązują także zapisy w Konstytucji.


Zakończenie.
    Każda wspólnota czy grupa instytutowa jest dla Kościoła, dla każdej diecezji i dla świata darem. H. Balthasar w artykule "Ryzyko Instytutów Świeckich", obok modlitwy i studium, podczas spotkań formacyjnych, szczególnie mocno uwypuklił trzeci moment spotkania grupy, jakim jest przeżycie braterstwa. Według niego, na podłożu głębokiego życia duchowego i dodajmy, kultury osobistej, których nie ma bez odniesienia do wspólnoty, członkowie instytutów świeckich mogą znaleźć oparcie w swoim trudnym, apostolskim, wymagającym życiu, a jest ono jednocześnie życiem świeckim i konsekrowanym. Osoby świeckie po zdobyciu wykształcenia w pracy zawodowej mogą dalej rozwijać się duchowo i intelektualnie. W czasach, gdy coraz bardziej powszechna staje się samotność, przy jednoczesnym przeciążeniu pracą, wspólnota daje możliwość przeżycia chwil zrozumienia i odpoczynku. Jest miejscem wymiany doświadczeń, uczy wzajemnej odpowiedzialności, otwarcia i pomocniczości, zwłaszcza wobec najbardziej potrzebujących. Umocnienie i nabyte w grupie doświadczenie stają się największą pomocą w przeżywaniu kontaktów międzyludzkich. Jak miłość do Kościoła, mimo grzeszności jego członków, jest znakiem prawdziwości powołania chrześcijańskiego, tak możemy powiedzieć, iż miłowanie wspólnoty instytutowej, przez osobę świecką konsekrowaną, jest znakiem rozumienia swojego powołania i właściwego jego przeżywania.