Relacja ze spotkania członkiń krakowskich IŚ, które odbyło się w listopadzie 2019r.


Spotkanie członkiń instytutów świeckich 23 XI 2019 r.  w Krakowie  

Spotkanie z ks. dr Mirosławem Smyrakiem, referentem do spraw życia konsekrowanego  Kurii Krakowskiej, rekolekcjonistą w Ośrodku Wypoczynkowo-Rekolekcyjnym „Totus Tuus” w Zembrzycach koło Wadowic – miało miejsce w salce katechetycznej przy Parafii Mariackiej. Rozpoczęłyśmy je modlitwą „Anioł Pański”, ponieważ był to ten czas. Następnie przywitałyśmy księdza Mirosława i uczestniczki (9 osób), a potem nastąpiła krótka wymiana zdań na różne, aktualne sprawy (m.in. obchody święta życia konsekrowanego w 2020 r. w Krakowie, promocja dziewic konsekrowanych, sympozjum formacyjne dla księży).

Konferencja ks. Mirosława "Czy miłość Oblubieńczą do Chrystusa można ukryć?" – trzeba powiedzieć – była swego rodzaju "odpowiedzią" na podnoszony problem braku powołań do Instytutów Świeckich. Poniżej przytaczamy myśli, które najbardziej nas poruszyły i wydają się ważne.

„Najważniejsza jest radość świadka, a nie nieustanna troska o nowe powołania (ksiądz Mirosław miał na myśli smutek i stałe zamartwianie się brakiem nowych powołań). Trzeba się radować – cieszyć naszą konsekracją i trzeba dawać własne, osobiste świadectwo życia. Trzeba dzielić się Dobrą Nowiną, która jest we mnie, dzielić się swoim życiem, które jest życiem spełnionym. Tacy świadkowie oddziałują na innych. Tam, gdzie u człowieka jest "pustka w życiu" – a ma kontakt z osobą, która jest spełniona i daje świadectwo swojego życia – tam ukazuje się sens życia.

Miłość oblubieńcza we mnie – ma promieniować na innych. Trzeba żyć pełnią życia z Bogiem. Powołanie do Instytutu ma rodzić się w spontaniczności. Wciąż musimy wierzyć w Dobrą Nowinę  o powołaniach. Mamy też uzgodnić z Panem Bogiem Jego wolę w stosunku do naszej wspólnoty. Jeśli Mu przedstawimy nasze problemy, On da nam pokój. Jeśli Bóg powiedział, że pobłogosławi, to pobłogosławi, pośle nam nowe osoby. Mamy się bronić przed zwątpieniem wobec ponurych statystyk spadku lub braku powołań do wspólnot, aby nie był odczuwalny cały czas „klimat jesieni” –  jak to nazwał ks. Mirosław. Mamy być świadomi, że nasza obecność jest potrzebna w diecezji, w parafii, zwłaszcza „obecność modlitewna”, że rodzi życie.

Zanim Chrystus z Maryi przyjął człowieczeństwo, oddał człowiekowi swoje Bóstwo. Sakrament Oblubieńca to jest Eucharystia. Pan Jezus ukrywa się pod pod postacią Chleba – ukrywa Swoje Bóstwo, Swoje Człowieczeństwo.

Czas Bożego Narodzenia jest czasem dla nas. Doświadczamy kruchości i słabości życia. Na Golgocie Chrystus dał Oblubienicy (i nam) dowód swojej miłości. Ludzie Starego Testamentu byli nieufni wobec oblubieńczej miłości Boga. Do nas Chrystus z krzyża mówi: „pragnę wzajemności, odwzajemnienia miłości do końca” i pokazał swoją miłość oblubieńczą. Jezus poślubił się z Oblubienicą przez krzyż.  Gwoździe na krzyżu były obrączką dla Oblubienicy. Śmierć na krzyżu – to jest wyraz Oblubieńczej Miłości.

Oblubieniec oczekuje radykalnej miłości od Oblubienicy. Serce, które nie umiało kochać –  zmienia się w serce z ducha i będzie w  stanie "dać dar". Oblubieniec nie tylko zgładził grzech Oblubienicy, ale obdarował ją zdolnością miłowania taką, że Oblubienica nie lęka się – że nie będzie wierna. Jak tę miłość przeżywać z wyboru?

Oblubienica nie zostaje sama, bowiem oddanie ducha Jezusowego na krzyżu w teologii Janowej związane było z wylaniem Ducha. Zalękniona w miłości oblubienica nie jest w stanie głosić siebie w radości, jako prawdziwa oblubienica, z odwagą. Trzeba dowartościować swoje oddanie dla Oblubieńca. Trzeba być gotową w miłości oblubieńczej.

W zjawiskach, które zachodzą w świecie jest wspaniałe "zapotrzebowanie" na Instytuty Świeckie. W ludziach – pośród których jestem –  trzeba odnajdywać Chrystusa Oblubieńca. Dawanie siebie światu przez nas – ma być na wzór Pana Jezusa.

W dzisiejszym świecie widać „terroryzm owoców”, oczekiwanie rezultatu prawie natychmiastowego. My żyjemy w takim nurcie, że czujemy się jakby pozbawieni tych owoców (np. powiększenia liczby członkiń Instytutu). Mylimy jednak idealne owoce z idealnym poświęceniem. Inny jest czas na zbieranie owoców. Budujemy spichlerze oparte na pysze duchowej (jak bogacz z przypowieści Jezusa)”.

Nie do końca uświadamiamy sobie i nie postępujemy za tym wskazaniem, że człowiek jest drogą Kościoła. Na koniec konferencji ks. Mirosław zaproponował nam spojrzenie na postacie Maryi i Elżbiety, na ich spotkanie i kontakt. To owoce tego spotkania mają nas umacniać.

Spotkanie było bardzo ubogacające. Podjęliśmy wspólnie decyzję, by umówić się na kolejne spotkania w 2020 r., co zależy w dużej mierze od możliwości czasowych ks. Mirosława Smyraka.  

Zanotowały: Danka, Emilia